Ca nam pokaże Dyduch?

Ca nam pokaże Dyduch?

w Aktualności

– Myślę, że klatka piersiowa Olejniczaka jest o wiele bardziej atrakcyjna niż moja. Tak więc nie będę tego robi.ł Klatkę piersiową można pokazywać na przykład walcząc o coś. A ja będę walczył o lewicę – mówi Marek Dyduch, który wraca do gry. Podobnie jak Leszek Miller i Józef Oleksy.

Odszedł z SLD i czekał. Podobnie jak Leszek Miller. Bez Sojuszu żaden z nich w pojedynkę nie odniósł większych sukcesów. Teraz wracają w szeregi partii. Z ich wiedzy i doświadczenia chcą skorzystać ci, którzy przejęli stery, ale nie potrafią przyspieszyć tego wielkiego, "czerwonego okrętu"

– Wszystkie drogi prowadzą nie do Rzymu, a do Sojuszu Lewicy Demokratycznej?- No tak. SLD jest naszym dzieckiem jeżeli już mówimy o tej trójce. Miller był głównym inicjatorem założenia partii, Oleksy na stałe wpisany w nowe czasy jeżeli chodzi o socjaldemokrację. Był premierem, marszałkiem sejmu. To były prawdziwe ikony. Ja nieco później wpisałem się w ten pejzaż. Zostałem sekretarzem generalnym SLD, który jak widać dzisiaj po Grzegorzu Schetynie, to ważna funkcja jeżeli chodzi o strukturę partii, o utrzymanie np. klubu parlamentarnego w ryzach. To jest taka funkcja bardziej na zapleczu, ale niezwykle ważna dla ugrupowania zwłaszcza tego, które rządzi. – Teraz Pan wraca, bo właśnie taka pomoc jest potrzebna? Młode wilki jeszcze mają za małe zęby żeby kąsać?. Chodzi o Olejniczaka i Napieralskiego…- Prawda jest trochę pośrodku. Prawdą jest to, że ten scenariusz, że winni są tylko starzy jak widać był źle skonstruowany. Gdyby tak było, to po czterech latach SLD już by się odbudowało. Przecież mamy ogromny potencjał ludzi i struktur. Gdyby SLD miałoby pomysł programowy na Polskę byłoby partią wyrazistą. Nie trzecią, ale drugą. Teoria, że starzy coś zawalili legła w gruzach. Z drugiej strony uważam, że mocno atakowany rząd Millera na tle dzisiejszych rządów był całkiem dobrym rządem i mając o wiele więcej problemów w tamtym czasie, sławną dziurę budżetową, wielki problem z finansami publicznymi, gospodarką, która była na zerowym poziomie wzrostu, jednak sobie poradził. To dzisiaj i rząd PiS-u i PO konsumuje tak naprawdę rząd Millera, który gospodarkę rozruszał. Teraz wszyscy się chwalą, że u nas jest najlepiej w Europie. Ale to właśnie za tamtych czasów ten totalny kryzys udało się wyprostować. – Czyli Leszek Miller był najlepszym, a nie najgorszym premierem w Polsce? – Każdy rząd należy rozpatrzyć w warunkach w jakich funkcjonuje. Bardzo trudny był rząd Mazowieckiego gdzie było przejście na inny system. Ludzie byli zagubieni, trzeba było pokazać coś nowego udowodnić, że sprawy socjalne muszą być w innym kształcie w Polsce i tak dalej. Były to rządy chaosu, a Miller zastał w kraju bardzo trudną sytuację gospodarczą. U nas jest taka bardzo paranoiczna zasada. Nie premiuje się tych, którzy wyprowadzają z kryzysu albo, że w jakimś przedziale czasu ludziom się żyje lepiej. Miller wykonał ogromną pracę ze swoim rządem. Wyprowadził nas na prostą i gdyby tak naprawdę lewica rządziła osiem lat, w tych następnych czterech mogłaby to konsumować. A tak został stłamszony, zdeptany i okrzyknięty najgorszym premierem. – Wysłał pan już smsa do Grzegorza Napieralskiego „pokorne cielę dwie krowy ssie"?- Nie wiem dlaczego miałbym wysyłać- Bo pan pokornie czekał, a teraz to SLD przyszło prosząc Pana o powrót i pomoc. – Nie, inicjatywa była z obu stron. Oczywiście mówiąc o młodych to ja cały czas uważam, że to wszystko odbyło się za szybko i wiele szans nie zostało wykorzystanych. A najlepszym potwierdzeniem na to jest poparcie lewicy w Polsce od pięciu lat cały czas w granicach 11-13%. Potencjał jest o wiele większy. Natomiast nie można mówić, że młodzi się niczego nie nauczyli. Ta polityka wielka swoimi prawami się rządzi, ale czego się nauczyli – przede wszystkim tego, że trzeba szukać kompromisów…- Pokory…- Też, bo u młodych ludzi jest to bardzo potrzebne. Wielu myśli, że jeżeli jest pięć razy dziennie w telewizji to są już mistrzami świata, najlepiej wszystko wiedzą i są wyrocznią na wszystkie problemy. Problemy należy rozwiązywać, a nie mówić tylko o nich, że są. Wałbrzych jest tego klasycznym przykładem. Lewica starała się coś zrobić. Zrobiliśmy strefy, cały czas o coś walczyliśmy, a teraz mam wrażenie, że przez te osiem lat wszyscy mówią o problemach, ale nikt nie próbuje ich rozwiązywać. Na tym polega różnica, że ci młodzi ludzie nawet jeżeli opowiadają o problemach, nawet jeżeli mają rację, to muszą w swoim życiu parę problemów rozwiązać. Wtedy mogą powiedzieć, że są prawdziwymi przywódcami. A nasza mądrość polega na tym, że kiedy już stwierdzono, iż nie jest tak że starzy zawalili, a młodzi mają rozwiązywać problemy, to pojawia się wola kompromisu. Zaczynamy ze sobą rozmawiać, współpracować. Ja mam obecnie dwie propozycje eksperckie, żeby pomóc w kampaniach wyborczych, żeby skorzystać z mojego doświadczenia. – Pomoże pan Dariuszowi Lendzie? – W Wałbrzychu jest jeden problem dotyczący lewej strony kandydowania. Bardzo sobie cenię Darka Lendę, który jest przewodniczącym klubu w mieście. On też sporo się nauczył jako radny, działacz publiczny, polityczny. Ale słyszę, że rozważa swoje kandydowanie także Mirek Lubiński i myślę, że do tej stron trzeciej można byłoby zaliczyć Andrzeja Zibrowa. W moim odczuciu lewica mogłaby wygrać wybory w Wałbrzychu jeżeli będzie jeden z tych trzech kandydatów, którzy mówią o tym głośno i jeżeli by się porozumieli, że można byłoby się wesprzeć jednego z nich, wypromować to od ośmiu lat jest szansa żeby lewica w Wałbrzychu wygrała. – Będzie pan czerpał z tego, co do Sojuszu wprowadzili młodzi? Na przykład Olejniczak. I jego polityczny marketing. Czy zobaczymy Pana kiedyś z gołą klatką piersiową? – Myślę, że klatka piersiowa Olejniczaka jest o wiele bardziej atrakcyjna niż moja. Tak więc nie będę tego robił, ale klatkę piersiową można pokazywać na przykład walcząc o coś – ja będę walczył o lewicę. – Co zatem pokaże Marek Dyduch żeby walczyć o lewicę? – Na pewno najważniejsze to pokazanie wizji Polski, zbudowanie wiarygodnego programu, który będzie działał na wyobraźnie wyborców. A wiążące z tym to odbudowanie zaufania społecznego. Wałbrzych sam sobie nie poradzi. Jak nie ma współpracy u polityków to nic z tego nie będzie. Manna sama z nieba nie spadnie. Skuteczna polityka to taka, ile problemów się załatwi. To może slogany, ale my w polityce rozmawiamy i innych sprawach. Był taki moment, że Wałbrzych już łapał oddech. I znów wszystko siadło na ….. siedzeniu, że tak powiem. Byłem w ubiegłym tygodniu na konferencji zorganizowanej przez Andrzeja Zibrowa. Debacie o tym, co z Wałbrzychem po 20 latach od zamknięcia kopalń. Szkoda, że dopiero teraz ktoś zaczął w końcu o tym głośno mówić. Spotkanie zrobił konkurent Darka Lendy. Osoba, która nie ma struktur, ale coś próbuje robić. A Darek? Namawiałem go dwa lata temu, aby przygotował program dla Wałbrzycha . Realny, który daje postęp w rozwiązaniu problemu. Po to, aby ludzie zobaczyli, że lewica ma ofertę i aby zarazem zobowiązać siebie do jego realizacji. Bo jak wymyślimy program tylko w kampanii wyborczej to nikt tego nie kupi.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

Ostatnie od Aktualności

Piłeś?Nie jedź!

Policjanci Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu zatrzymali mieszkańca Wałbrzycha,
Go to Top