Emocji więcej niż w horrorach

Emocji więcej niż w horrorach

w Sport

– Powiedziałem do Krzyśka rzucisz te dwa osobiste. Do chłopaków "nawet nie zbliżajcie się do żadnego z ich zawodników". Nie chciałem, aby sędzia mógł mieć jakikolwiek powód do tego, by odgwizdać faul. Do końca meczu była sekunda, a prowadziliśmy przecież jednym oczkiem – relacjonuje mecz w Łańcucie trener Górnika Arkadiusz Chlebda.

– To było widowisko. Żałować może każdy kto nie widział tego na żywo – opowiada nam Norbert Grabowski, jeden z sześciu wałbrzyskich sympatyków Górnika, którzy pojechali do Łańcuta, oglądać spotkanie z MOSiR-em Krosno. A było na co popatrzeć. To był najważniejszy mecz w sezonie dla obu drużyn. Przegrany żegnał sie bowiem z I ligą. – Mimo, że było nas tylko sześciu dopingowaliśmy Górnik tak głośno, jak tylko dawaliśmy radę – mówi Grabowski. Nie ukrywa, że gdy do końca spotkania pozostała jedna sekunda, Górnik wygrywał 1 punktem, a Krzysiek Jakubczyk nie trafił dwóch osobistych, też się denerwował. Przecież nie jeden raz rzut rozpaczy przesądzał o losach pojedynku. – Dlatego tak bardzo uczulałem chłopaków, aby nawet nie dotknęli delikatnie żadnego z koszykarzy MOSiR-u. Gdyby sędzie zagwizdał wtedy faul jeden celny rzut i mielibyśmy dogrywkę. Dwa i przegralibyśmy ten mecz – zaznacza Chlebda. Wie, że duże brawa należą się również przegranym. Pomimo ogromnej presji, w ciągu kilku minut, udało się im odrobić sześć punktów straty. – Dlatego takiego finału nie zapomni się nigdy – kończy szczęśliwy Arek. Trenerze. Jeszcze raz wielkie dziękuje dla Ciebie i zawodników.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

Ostatnie od Sport

Co dalej z Górnikiem?

– Drodzy rodzice! Jeżeli nie jest Wam obojętny los Waszych dzieci, które

Zagrają głuszyckie Orliki

Zapraszamy dzieci i młodzież do udziału w Podwórkowej Lidze Piłkarskiej „Głuszyckie Orliki
Go to Top