Koszykówka zamiast wojska

Koszykówka zamiast wojska

w Aktualności

W biało-niebieskich barwach rozegrał 262 oficjalne mecze w pierwszej drużynie. To pierwsza dziesiątka w historii klubu. Kibicom koszykówki i sportu nie trzeba go przedstawiać. Rozmowa z Rafałem Glapińskim, który wraca do Górnika Wałbrzycha.

– Na początek cofnijmy się w czasie. Z drużyny, która awansowała do ekstraklasy zostałeś tylko Ty i Bartłomiej Józefowicz. Jak wspominasz okres gry Górnika w ekstraklasie?

– Jeżeli chodzi o ten okres, mam mieszane uczucia. Od strony sportowej wspominam ten czas z wielkim sentymentem. Jedyne, czego mogę żałować to fakt, że tak mało zawodników z drużyny, która uzyskała awans, zagrało później w ekstraklasowym Górniku. Niestety, od strony finansowej Górnik w ekstraklasie wyglądał wtedy źle. Do dziś działacze są winni zawodnikom kolosalne pieniądze. Pragnę te problemy zostawić jednak za sobą, nie chcę do tego tematu wracać.

– Sporo w swojej karierze podróżowałeś po Polsce. W listopadzie 2011 roku rozwiązałeś umowę z Rosą Radom i podpisałeś kontrakt z wtedy drugoligowym Śląskiem Wrocław. Twoje przejście do wrocławskiego klubu wzbudziło kontrowersje wśród kibiców Górnika. Jak wyglądał ten transfer z twojej perspektywy?

– Dla mnie nie ma tematu. Po rozwiązaniu umowy w Radomiu dostałem kilka propozycji. Większość była jednak mało konkretna, a ja nie mogłem już dłużej czekać, co się wydarzy. Oferta przedstawiona przez prezesa Zielińskiego od strony finansowej zwaliła mnie z nóg. Myślę, że Śląsk tą ofertą zawstydziłby niejeden ekstraklasowy klub w tamtym okresie (Śląsk występował wtedy w II lidze – przyp. red.). Wewnętrzne rozdarcie oczywiście też miało miejsce. Przez całe życie grałem przeciwko Śląskowi jako zawodnik Górnika, wiem też, jak wrocławski klub jest odbierany w Wałbrzychu. Z wiekiem człowiek jednak zmienia sposób postrzegania pewnych spraw. Gdy w grę weszła konieczność utrzymania rodziny, wątpliwości o przenosinach do Śląska zniknęły. Na korzyść Śląska muszę powiedzieć, że we Wrocławiu zostałem przyjęty bardzo dobrze. Poza tym, moja przygoda ze Śląskiem to jedynie krótki epizod. Po rozwiązaniu umowy z Rosą, pierwszy raz w karierze znalazłem się w sytuacji, gdy musiałem szukać klubu w trakcie sezonu. Oferta ze stolicy Dolnego Śląska pozwoliła mi złapać oddech. Propozycji z Wałbrzycha wtedy nie było, a nie miało dla mnie znaczenia, w której lidze będę grał. Najważniejsze dla mnie to utrzymać rodzinę. Uważam, że każdy, kto ma dzieci i żonę, zrozumie moją decyzję.

– Już przed rokiem byłeś bardzo blisko powrotu do Wałbrzycha. Jakie czynniki zadecydowały wtedy o kontynuowaniu kariery w innym miejscu?

– To był bardzo dziwny okres w mojej karierze. Po sezonie w Śląsku myślałem o zawieszeniu butów na kołku i spróbowaniu w życiu czegoś innego. Poważnie myślałem o karierze w szkole oficerskiej, zamierzałem przejść odpowiednie szkolenia w wojsku. W pewnym momencie moje wojskowe plany, z różnych powodów, spełzły jednak na niczym. Oficjalnie propozycji z Wałbrzycha nie otrzymałem. To ja chwyciłem za telefon i zadzwoniłem do klubu, przedstawiając chęć powrotu. Działacze Górnika nie byli wtedy jednak zainteresowani moją osobą.

– Nigdy jeszcze nie występowałeś w III lidze. Jak Ci się wydaje, co może zadecydować o sukcesie na tym poziomie rozgrywek?

– Kompletnie nie wiem, co powiedzieć na temat III ligi. Ten poziom rozgrywek to dla mnie nowość. Drużyny z którymi przyjdzie nam rywalizować grają w podobnych składach już kilka sezonów, dlatego ich zespołowość może sprawić nam problemy. Jeżeli chodzi o nas, musimy patrzeć optymistycznie w przyszłość, grać agresywnie w każdym meczu, jakby był tym ostatnim. W tym momencie przygotowań potrzebujemy przede wszystkim czasu. Wraz z nim powinno przyjść lepsze zrozumienie na boisku. Mamy za sobą tylko kilka treningów. W najbliższym czasie koniecznie musimy popracować nad schematami gry w obronie. Przed nami jeszcze bardzo długa droga.

– Wiemy, że trenerem Górnika w nowym sezonie pozostanie Arkadiusz Chlebda, który po wynikach w ostatnich rozgrywkach nie cieszy się dużą popularnością wśród kibiców.

– Trener będzie się starał wypełniać swoją funkcję na boisku, a my – zawodnicy – swoją. Z trenerem Chlebdą współpracowałem wcześniej, gdy pełnił funkcję asystenta kolejnych szkoleniowców Górnika, chociażby w ekstraklasie. Jestem przekonany, że wiele od tamtych trenerów się nauczył. A jak będzie wyglądać współpraca między nami? Mądrzejszy będę na koniec sezonu.- Widzisz siebie w Górniku po zakończeniu kariery?

– Jak najbardziej. Mam nawet kilka autorskich pomysłów na funkcjonowanie Górnika w przyszłości, ale na razie nie chciałbym o nich mówić. Górnik Wałbrzych to praktycznie całe moje życie. Z tym klubem jestem związany od dziecka.

 

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

Ostatnie od Aktualności

Promesy dla gmin

Ponad 20 samorządowców odebrało dzisiaj z rąk marszałka województwa dolnośląskiego promesy przyznane

Powalczy o reelekcję

Roman Szełemej podjął decyzję o starcie w wyborach prezydenckich. – Wystartuje z

Spłonął dach Teresy

W nocy, w zamkniętym, zabezpieczonym budynku należącym do Uzdrowiska Szczawno-Jedlina S. A.
Go to Top