Kryzys w Wałbrzychu

Kryzys w Wałbrzychu

w Aktualności

– W zeszłym miesiącu nie mówiło się o Takacie w kontekście likwidacji, a ewentualnie o ograniczeniach zatrudnienia. Dzisiaj spotykamy się już z namacalnym efektem kryzysu. Takata może być pierwszym zakładem który ulegnie likwidacji i chyba nie ostatnim.- Będą kolejne?- Być może tak.- A ma pan jakieś niepokojące sygnały?- Nie chcę mówić o sygnałach. Nie chcę wywoływać wilka z lasu.

– Czy kryzys gospodarczy zajrzał do Wałbrzyskiej Strefy Ekonomicznej? Chodzi mi m.in. o fabrykę Takaty i los ponad 500 pracowników?. Co dalej z Takatą pytają dziennikarze, mieszkańcy Wałbrzycha no i sami pracownicy?

– Tak na prawdę to posunęliśmy się do przodu tylko w jednej kwestii. Zarząd chce z nami rozmawiać. Nie utajnia informacji. To co zostało nam przekazane, niezbyt dobrze rokuje. Takata z pewnością nie zostanie zlikwidowana do sierpnia. Co będzie później nie wiadomo. Decyzja ta waży się w zarządzie w Niemczech.

– Z tego, co do nas dotarło zarząd Takaty podjął decyzję, o konieczności likwidacji dwóch zakładów w Meksyku i jednego w Europie? Istniało prawdopodobieństwo, że będzie to Wałbrzych albo Krzeszów koło Kamiennej Góry?

– Prawdopodobieństwa tak na prawdę nie znaliśmy. Wiedzieliśmy, że będzie to jeden z zakładów w Europie z kilkunastu, które się w niej znajdują. Baliśmy się, że może to być zakład w Wałbrzychu bądź w Krzeszowie. Istnieje możliwość, że będzie to zakład w Wałbrzychu.

– Chyba, że stanie się coś, co nie pozwoli zarządowi w Niemczech podjąć takiej decyzji?

– Dlatego też podjęliśmy szerokie działania, aby nie dopuścić do podjęcia tej decyzji za wcześnie. Robimy teraz wszystko, żeby to nie był zakład w Polsce.

– A jakie czynniki mogą mieć na to wpływ? Bo tak: kryzys gospodarczy na pewno przez trzy miesiące będzie trwać, nie wierzę, że firma TAKATA nagle otrzyma pomoc od państwa czy milionowe zlecenia.

– I tu właśnie pojawia się największy problem. W tej chwili kończymy badania nad Wałbrzychem jako centrum innowacyjności w całym subregionie. Z badań tych wynika wprost, że jedyną gałęzią rozwojową jest Wałbrzyska Specjalna strefa Ekonomiczna. Można się domyśleć, że z tego względu należałoby o tę strefę dbać. Fachowcy mówią, że jedno miejsce w strefie generuje od 3 do 5 miejsc pracy poza strefą. To jest naprawdę poważna liczba. Pamiętajmy, że na WSEE wydane zostało prawie 10 miliardów złotych, co zaowocowało powstaniem ponad 30 tysięcy miejsc pracy. Problem polega na tym, że rząd polski nie za bardzo chce zrealizować program antykryzysowy, który postulują pracodawcy i związkowcy na poziomie komisji trójstronnej. Jednak należy zrobić wszystko żeby wpompować te pieniądze, a nie stać na stanowisku jak minister finansów, który mówi, że jeżeli pieniędzy nie ma to trzeba je oszczędzać. Naszym zdaniem jest zrobić wszystko, aby tym przedsiębiorcom pomóc. Po ostatnim spotkaniu z prezesem Takaty z panem Markusem Ciupkiem dostrzegam konieczność zintensyfikowania tych działań. Obawiam się, że TAKATA może być pierwszym przypadkiem ale niestety nie ostatnim, kiedy zakład stojąc w tak trudnej sytuacji gdzie mamy do czynienia z około 30 % zmniejszeniem zamówień nie jest w stanie podołać finansowo zobowiązaniom, które zaciągnął. Takim zakładom potrzebne jest wsparcie finansowe. Żeby funkcjonować w strefie podpisuje się umowę w której zobowiązujemy się do utrzymania odpowiedniej ilości miejsc pracy. W zamian otrzymuje się ulgi. Te ulgi zostały w większości przypadków już wyczerpane. Pomoc publiczna może sięgać 40 %. Dzisiaj tych ulg już nie ma. W momencie, gdy zakład z WSE chce likwidować miejsca pracy, musi te pieniądze oddać. Pan minister Pawlak doszedł do wniosku, że trzeba pomóc pracodawcom w strefie. Chciał znieść obowiązek zwrotu pomocy publicznej pod warunkiem zwolnienia więcej niż 40 % pracowników. Zakładając, że w WSE jest około 30 tysięcy miejsc pracy w momencie wejścia tej ustawy w życie, zostałoby około 16 tysięcy. Na szczęście udało nam się zablokować tą ustawę. Nie wiadomo jaki będzie dalszy los tej ustawy. Widać natomiast , że rząd nie idzie w tym kierunku którego my byśmy oczekiwali.

– Pana zdaniem rząd powinien wpompować rządowe pieniądze w największe fabryki jak na przykład General Motors i inne koncerny, które otrzymują miliardowe dotacje?

– Wydaje się, że taki zastrzyk finansowy pomógł by firmom pod kilkoma warunkami. Nie chcielibyśmy, aby te pieniądze które państwo wyłożył przeznaczane były na zakup nowego samochodu dla prezesa.

– Czyli pomoc pod kontrolą?

– Oczywiście. No i głównie po to żeby subsydiować nowe miejsca pracy. My postulujemy dopłatę do wynagrodzeń pracowników. Chcemy utrzymać poziom siły nabywczej, aby rynek nie został z pieniędzy odchudzony. To powoduje, że nie zmniejszają się przychody do budżetu państwa. Rząd ma trochę inne stanowisko. Chce ograniczać, a nie dopompowywać.

– Czyli pomoc rządowa odpada? Liczba zamówień jak pan mówi spadła średnio o 30 % Te trzy miesiące to zatem okres matni?. Czekamy, a potem nie wiadomo co dalej?

– Poprosiłem o pomoc prezydenta Kruczkowskiego, panią Zalewska oraz poseł Mrzygłocką. Należy stworzyć narzędzia, które pozwolą korzystać z tego wsparcia. W maju odbyło się spotkanie antykryzysowe z działem wojewody, przedsiębiorców i związkowców. Na spotkaniu podkreślaliśmy konieczność wsparcia przedsiębiorców. Strona rządowa nie do końca widzi taką potrzebę.

– Wierzy pan, że coś w przeciągu dwóch miesięcy zmieni się ?

– Teraz jest taka możliwość. W zeszłym miesiącu nie mówiło się o Takacie w kontekście likwidacji, a ewentualnie o ograniczeniach zatrudnienia. Dzisiaj spotykamy się już z namacalnym efektem kryzysu. Takata może być pierwszym zakładem który ulegnie likwidacji i chyba nie ostatnim.

– Będą kolejne?

– Być może tak.

– A ma pan jakieś niepokojące sygnały?

– Nie chcę mówić o sygnałach. Nie chcę wywoływać wilka z lasu.

– Proszę mówić. Być może to będzie jakiś impuls dla decydentów, aby szukać kolejnych rozwiązań?

– Myślę, że sytuacja w Takacie jest wystarczającym impulsem. Jeżeli będziemy czekali to kolejne zakłady znajdą się w trudnej sytuacji i może być tylko gorzej. Pamiętajmy, że kryzys najgorzej może odbić się na przełomie lipca, sierpnia i września. To może być największy wzrost bezrobocia w Wałbrzychu.

– Panie przewodniczący. Problemem, o którym głośno się nie mówi jest również masowe ograniczenianie miejsc pracy.?

– Nie tylko strefa dotknięta jest ograniczaniem miejsc pracy. Ten problem dotyka też zakłady państwowe jak PKP. W tej chwili ciężka też jest sytuacja wałbrzyskiego Cargo, który obsługuje kamieniołomy. Możemy znaleźć się w takiej sytuacji, że kopalnie odkrywkowe które u nas funkcjonują nie będą miały możliwości wywiezienia urobku na budowę dróg. Po prostu nie będzie pracowników.

– Przedstawiciele rządu mówili na spotkaniu z dziennikarzami, że teraz otwierają się przed nami wielkie wrota związku z przygotowaniami do EURO 2012.

– To prawda. Wrota się otworzyły, ale trzeba przez nie jeszcze przejść.

– Jeżeli PKP grozi likwidacja to nie będzie komu jeździć składami. To chyba mało ze sobą współgra. Jakby jeden pociąg, a dwa tory?.

– Przykład strefy jest dobry, ale nie pokazuje całego zła, które dzieje się w dobie kryzysu. Źle dzieje się PKP, w fabryce porcelany oraz International Production, który jest już w likwidacji. Dlatego ten cały pakiet rządowy jest potrzebny, aby przedsiębiorcy mogli funkcjonować w tych ciężkich warunkach. Na Dolnym Śląsku udało nam się powołać do życia inicjatywę Jeremie. Jest to fundusz, który będzie wspomagał płynność finansową przedsiębiorców. Utrzymanie płynności finansowej jest największym problemem, banki nie chcą udzielać kredytów. Zdecydowaliśmy że 100 milionów euro przeznaczamy na fundusz poręczeń. To powinno obrócić się w 2 miliardy złotych, które wpompowane zostaną w sektor małych i średnich przedsiębiorstw w przeciągu 5 lat. Plusem jest to, że pieniądze wrócą do tego funduszu. Będzie to funkcjonowało w kolejnych latach. UE daje gwarancje, że jeżeli raz w stu procentach środki te przepuścimy przez fundusze poręczenia to otrzymamy kolejne 100 milionów euro. Wtedy będziemy mieli 800 milionów złotych, które będzie można przeznaczyć na sektor gospodarczy. Będą to pieniądze zwrotne. Prawdopodobnie w kolejnym okresie programowania nie będzie już dotacji, będą tylko odnawialne instrumenty. Ale to jest inicjatywa dolnośląska, szkoda że nie ma takiej inicjatywy na poziomie kraju.

Rozmowa z Radosławem Mechlińskim, przewodniczącym wałbrzyskiej Solidarności

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

Ostatnie od Aktualności

Piłeś?Nie jedź!

Policjanci Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu zatrzymali mieszkańca Wałbrzycha,
Go to Top