"Marszałek jest nijaki"

"Marszałek jest nijaki"

w Aktualności

– Informacje, które wypowiadał Komorowski były tak absurdalne, że gimnazjalista na zajęciach z Wiedzy o Społeczeństwie mógłby otrzymać za to ocenę niedostateczną. Na przykład za opowiadanie takich głupot, że Norwegia jest członkiem Unii Europejskiej czy że budżet to to samo co Produkt Krajowy Brutto. Pokazał, że nie posiada wiedzy, aby być prezydentem Polski – mówi Piotr Sosiński, sekretarz wałbrzyskich struktur Prawa i Sprawiedliwości komentując wyniki I tury wyborów prezydenckich.

Rozmowa z Piotrem Sosińskim, sekretarzem wałbrzyskich struktur Prawa i Sprawiedliwości na temat wyników I tury wyborów prezydenckich.

– Zaskoczyły Pana wyniki I tury wyborów prezydenckich?- Te wyniki szczególnie mnie nie zdziwiły. Zaskoczyły natomiast sondaże, które wskazywały zwycięstwo Bronisława Komorowskiego w I turze. To wydawało mi się nieprawdopodobne. Rzeczywiście okazało się, że te badania, przeprowadzone za ogromne pieniądze dla prywatnych mediów były całkowicie chybione. Sam wynik wyborczy o tyle nie zaskakuje, że polska scena polityczna jest mocno podzielona pomiędzy PiS i PO oraz SLD i PSL. Może jedynie zaskakiwać bardzo niski poziom poparcia dla Waldemara Pawlaka. To jest fatalny wynik. Być może dlatego, że jest postacią bez charyzmy. Trudno było cokolwiek zapamiętać z jego kampanii oprócz takiego apatycznego sposobu mówienia. Ale to problem Pawlaka i jego partii. Zaskoczeniem może również być słaby wynik Andrzeja Olechowskiego.- On wprost mówi o porażce, klęsce. – Wydaje mi się, że tak jest z kandydatami, którzy nie do końca wierzą w swój sukces. Tak jest z politykami, których na przykład ktoś poprosił, by kandydowali. Nie było widać tutaj woli zwycięstwa.- Olechowski chyba bardzo chciał?. Jeździł po Polsce spotykał się z młodzieżą. Był przecież nawet w Wałbrzychu. Stawiał na gospodarkę, szukał poparcie w środowiskach biznesowych.- On mógł imponować polskiej młodzieży w latach 90-tych. Opowiadanie o sobie jako przedsiębiorcy, który odniósł sukces gdzieś na styku polityki i biznesu, pod koniec lat 80-tych, tak naprawdę już nie imponuje. Olechowski to postać już wypłowiała. Stronnictwo Demokratyczne, budowane dla poparcia jego osoby nawet nie ruszyło z bloków startowych. – Wynik Bronisława Komorowskiego?- To porażka. Bardzo wierzył w swój wielki sukces. Zachowywał się ostatnio nawet jak prezydent chociaż jedynie pełni obowiązki głowy państwa. Decyzje, które podejmował chociażby w sprawie obsadzenia funkcji szefa Narodowego Banku Polskiego, podpisaniem nowelizaji o IPN czy rozwiązaniem KRRIT wskazywały na to, że czuje się już na serio prezydentem. .Tak naprawdę jego poracie jest znacznie niższe niż wskazywały sondaże…- A te mówiły w wielu przypadkach o poparciu nawet blisko 60-procentowym.- To prawda. Ale sam zrobił wiele, aby to poparcie było mniejsze. Kolejne błędy i gafy. Informacje , które wypowiadał były tak absurdalne, że uczeń gimnazjum na zajęciach z Wiedzy o Społeczeństwie mógłby otrzymać za to ocenę niedostateczną. Na przykład za opowiadanie takich głupot, że Norwegia jest członkiem Unii Europejskiej czy że budżet to to samo co Produkt Krajowy Brutto. Pokazał, że nie posiada wiedzy, aby być prezydentem Polski. Oglądanie Komorowskiego nie wywoływało żadnych emocji. Był totalnie nijaki. A to w połączeniu z brakiem charyzmy i przygotowania merytorycznego przełożyło się na wynik. Przypuszczam, że te czterdziestoprocentowe poparcie wynikało nie z tego, że to Komorowski pociąga tę grupę, ale że nie podobała się im prezydentura Jarosława Kaczyńskiego. To dobrze wróży dla nas na II turę. Zamknął się zbiór wyborców Komorowskiego. Ci, co zacisnęli zęby i zagłosowali na niego w I turze, nie zrobią już raczej tego drugi raz. – A sam wynik Kaczyńskiego to Waszym zdaniem sukces?- Liczyłem cicho, że będzie jeszcze lepszy. Patrząc na nachalną kampanie Komorowskiego, który jako marszałek sejmu, pełniący obowiązki prezydenta, kandydat na prezydenta był wszędzie mogłem obawiać się, że wynik Komorowskiego będzie lepszy. Zatem wynik Kaczyńskiego może wywoływać optymizm, co do przyszłości. To poparcie wciąż rośnie.- To nie jest podobny scenariusz do tego, który obserwowaliśmy podczas wyborów Lecha Kaczyńskiego z Donaldem Tuskiem?- Chyba nawet taki sam. W 2005 roku po pierwszej turze różnica była bardzo podobna, a skończyło się 55 do 45 procent dla Lecha Kaczyńskiego. Elektorat lewicowy, socjalny, poparł wówczas Lecha Kaczyńskiego. Wierzę, że teraz zrobi to ponownie. Lewica powinna pamiętać, który z kandydatów mówił o prywatyzacji służby zdrowia, czy która z partii przeprowadza błyskawiczną wręcz prywatyzację spółek skarbu państwa wtedy, gdy ich aktywa ze względu na kryzys światowy są wyceniane zancznie niżej. – Zgodzi się Pan ze mną, że największym wygranym tych wyborów był Grzegorz Napieralski.- Był zwycięzcą, ale nie dzięki urokowi czy kampanii, ale dlatego, że ci, co chcieli głosować na Komorowskiego zobaczyli, iż jest beznadziejnym kandydatem. A koniecznie chcieli na kogoś zagłosować. Byle nie na Kaczyńskiego. Osobiście myślałem, że będzie to Olechowski. Wybrali Napieralskiego, bo sprawiał wrażenie, że wierzy w sukces. Robił dobrą minę w czasie kampanii wyborczej. Moim zdaniem nie jest to przeświadczenie o tym, że zwiększa się potencjał lewicy. To było wyłącznie przesunięcie elektoratu. ]Czy debata, która ma się odbyć przed II turą będzie szansą dla Jarosława Kaczyńskiego na odrobienie strat? – Jarosław Kaczyński jest znacznie sprawniejszy intelektualnie. Komorowski sprawia wrażenie Goliata, zawodnika wagi ciężkiej. Kaczyński ma program, ma o czym mówić, traktuje swoją misje poważnie. Podczas tej debaty jeśli nie rozniesie na strzępy Komorowskiego to na pewno udowodni, że jest lepszym kandydatem na prezydenta Polski.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

Ostatnie od Aktualności

Piłeś?Nie jedź!

Policjanci Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu zatrzymali mieszkańca Wałbrzycha,
Go to Top