Może zostać mistrzem

Może zostać mistrzem

w Aktualności

Arkadiusz Kaczmarek powalczy o pas Mistrza Świata wagi półciężkiej w kickboxingu. Już 27 maja wielka gala „WKA World CUP 2012" w świebodzickiej Hali OSIR. Będzie to wielka gratka dla fanów sportów walki, na którą przyjadą zawodnicy z Polski, Niemiec, Słowacji, Wielkiej Brytanii, Danii, Litwy, Ugandy oraz Nigerii.

 

O wpływie sportu na młodych ludzi, recepcie na osiągnięcie sukcesu oraz presji przed walką – rozmowa z Arkadiuszem Kaczmarkiem, który 27 maja powalczy o tytuł Mistrza Świata w Kickboxingu.

– Jesteś wychowawcą dla wielu młodych ludzi, trenujesz zawodników w swoim klubie „WTKA WKA FIGHTER Club KACZMAREK" – Świebodzice. Jakie wartości kształtuje w głowach młodzieży ten sport?

– Ja zacząłem swoją karierę w 1987 roku od trenowania Karate. Wiem zatem, że taki sport wychowuje, uczy zasad fair – play i szacunku do drugiej osoby. Buduje również osobowości i silną psychikę oraz uczy pewnej ogłady. Daje również możliwości zdobycia pracy, jak właśnie stało się ze mną. Przychodzą do nas ludzie, którzy są niepokorni. Treningi jednak kształcą. Uciekamy od alkoholu, narkotyków i niepotrzebnej przemocy. Wielu chłopaków z mojego klubu miało problemy, które są już historią. Dzisiaj mają mistrzowskie pasy i szacunek. Sport zatem potrafi pomóc w życiu.

– Jak spowodować zatem u młodych ludzi, aby po 10 treningach nie uderzyła im „woda sodowa" do głowy. Żeby nie chcieli od razu sprawdzić się na ulicy i wszczynać bójek?

– Niestety tak bywa. Mam w swoim klubie wicemistrza Europy w Teakwondo, który teraz „błądzi".Odbieram to za swoją trenerską porażkę. Wspaniały talent, który niestety może zostać zmarnowany. Staram się jednak nad nim pracować. Nie szukajmy zatem wrażeń na ulicy, lecz na macie. Ring to dobre miejsce, by pokazać swoją wielkość. Nie ukrywam jednak, że w swoim życiu również miałem przypadki, że trzeba było kogoś „skarcić" (śmiech), ale staram się używać siły tylko w samoobronie.

– Co jest receptą na sukces. Talent, czy żmudne treningi?

– Ważne jest i jedno i drugie, ale trzeba wylać „wiadra" potu, aby coś osiągnąć. Konsekwencja i determinacja, to gwarancja sukcesu. Trzeba oddać się treningom całkowicie. Myśleć o nich, nawet kładąc się spać. Ja kocham sporty walki i to nie tylko Kickboxing. Uczę różnych styli i potrafię dostrzec talent w wielu dziedzinach walki.

– Co jest Twoim największym atutem? Ręce, czy nogi?

– Myślę, że i jedno i drugie. Staram się być dość wszechstronny. Mój przeciwnik – Gareth Richards, jest bardzo utytułowany. Ma silny cios, jednak słabo kopie. Myślę, że technika pozwoli mi wygrać i na pewno będzie to dobra i zacięta walka.

– Można połączyć sport, życie zawodowe i prywatne?

– Jest to naprawdę ciężka sprawa. Prowadzę firmę, która zatrudnia 2 tysiące pracowników. W domu jestem w zasadzie gościem. Trening, praca, trening, praca – tak mniej więcej wygląda mój dzień.

– Jesteś wielkim „chłopem" i prawdziwym „twardzielem", ale założę się, że jak widzisz swojego syna, który skanduje Twoje imię, to masz łzy w oczach.

– Zgadza się, nie da się tego ukryć. Mam dwóch synów – starszy Oskar ma 14 lat i również trenuje Kickboxing. Młodszy Igor ma dopiero 4 lata i dopinguje mnie zaciekle. Jakbym przegrał, to nie wiem jak spojrzę im w oczy.

– Presja jest przecież duża. Nie tylko rodzina Cię dopinguje. Za Tobą stoi również klub kickboxerski, świdniczanie, wałbrzyszanie, mieszkańcy Świebodzic oraz zespół „Defekt Muzgó", który nagrał hymn na Twoją cześć.

– Dla mniej jest to niesamowita niespodzianka. Nie spodziewałem się, że tyle osób zaangażuje się w promocję gali i wspieranie mojej osoby. Mój przyjaciel Grzegorz, powiedział: „Słuchaj, Defekt Muzgó chce nagrać dla ciebie utwór." Zrobili kawał dobrej roboty, który mam nadzieje, że spodoba się również publiczności. Musze zatem to wygrać. Nie mogę zawieść oczekiwań tak wielu osób.

Dziękuję za rozmowę.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

Ostatnie od Aktualności

Spłonął dach Teresy

W nocy, w zamkniętym, zabezpieczonym budynku należącym do Uzdrowiska Szczawno-Jedlina S. A.

Szklarnia z „maryśką”

Wałbrzyscy policjanci zlikwidowali, dopiero co założoną, uprawę konopi indyjskich. 34-latek umieścił ponad
Go to Top