Nie wierzy Lendzie

Nie wierzy Lendzie

w Aktualności

Ostatnie publiczne wypowiedzi Dariusza Lendy, kandydata Sojuszu Lewicy Demokratycznej na prezydenta Wałbrzycha wzbudził u Andrzeja Zibrowa, prezesa Stowarzyszenia „Obywatel” spore zaskoczenie. To, co zbulwersowało – najprawdopodobniej kolejnego kandydata do fotela gospodarza miasta – to ton i słownictwo, którego używa konkurent. Dlatego pozwolił sobie skomentować wypowiedzi Lendy.

"Pan Dariusz Lenda nie szczędzi on ocen kolegom i razy rozdaje na lewo i na… lewo. Co ciekawe praktycznie nie wspomina o tych, co do których od wielu lat stoi w rzekomo „twardej opozycji”. Do reakcji na słowa Pana Lendy zmusiły mnie także jego nieprawdziwe słowa dotykające mnie osobiście. Kwestia mojej bezpartyjności nie jest przedmiotem wiary Pana Lendy lecz faktów. W odróżnieniu od niego nie należę od wielu lat do żadnej partii politycznej, a z moich doświadczeń współpracy z partiami doszedłem do jednoznacznych wniosków, że szczególnie w Wałbrzychu partie działają zbyt często w interesie bardzo wąskich grup. Wałbrzych potrzebuje dziś bezpartyjnego prezydenta opierającego się na szerokim porozumieniu społecznym. Oczywiście może on być popierany przez partie ale nie powinien być od nich zależny. Pozytywne przykłady takiego właśnie modelu znajdujemy w wielu najlepiej rozwijających się polskich miastach. Pan Lenda nie posiada żadnego doświadczenia w zarządzaniu, a Wałbrzycha moim zdaniem nie stać na kolejne eksperymenty. W naszym grodzie czasu i szans zmarnowano już zbyt wiele. Aby był dobrym kandydatem na prezydenta musi uzyskać znacznie więcej doświadczenia, a przede wszystkim realnych osiągnięć. Tylko ten co niewiele robi nie ma czasem powodów do frustracji. To Pan Lenda wbrew swoim deklaracjom stawia siebie i swoje ugrupowanie poza nawiasem szerszego porozumienia, swoimi wypowiedziami i działaniami, a raczej brakiem działań. Mimo licznych zaproszeń konsekwentnie odmawiał udziału lub lekceważył wiele inicjatyw społecznych (ostatnio w projekcie „wałbrzyscy olimpijczycy”). W tym kontekście zdziwienie budzi oskarżanie innych o „przeszkadzanie”, polegające widocznie wyłącznie na tym, że ktoś nie zamierza poprzeć jego kandydatury. O błędach Panu Lendzie mówiłem parę miesięcy temu w cztery oczy, a insynuacje na temat nieczystych zagrywek zdecydowanie odrzucam. Jeśli Pan Lenda ma do kogoś pretensje to niech nie stosuje bardzo brzydkich uogólnień i techniki rzucania cienia na jakąś grupę po to, żeby wszystkim się dostało. Poparcie, i to z odgórnego namaszczenia, nie jest moim zdaniem żadnym mandatem do władzy nad miastem. Stworzono jedynie kolejną wąską grupę, która głosuje za przywódcą niezdolnym do efektywnego działania. Poparcie szanowanego przeze mnie Pana posła Henryka Gołębiewskiego, to także za mało. Pan Lenda powinien, mieć powody do frustracji, gdyż w trakcie jego przewodniczenia strukturom SLD zdołał zredukować największe wałbrzyskie ugrupowanie polityczne blisko dziesięciokrotnie. Trudno nazwać to budowaniem poparcia. Nie wykazał też się charyzmą jako opozycyjny radny. Pamiętam gdy obejmował przewodnictwo w wałbrzyskim SLD była mowa o młodej krwi oraz dynamicznej miejskiej opozycji. Z tych deklaracji niewiele wynikło….Dlatego nie wierzę Panu Lendzie, że realnie sięga po pełnię władzy w mieście. Jeszcze mniej wierzę w to, że może ją zdobyć. Działania wskazują raczej na to, że jedyne co chce uzyskać to stołek miejskiej przystawki. Koniec polemik. Muszę stwierdzić jasno: nie wierzę, że Pan Lenda jest „śródziemnomorskim macho” sugeruje Zibrow.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

Ostatnie od Aktualności

Spłonął dach Teresy

W nocy, w zamkniętym, zabezpieczonym budynku należącym do Uzdrowiska Szczawno-Jedlina S. A.

Szklarnia z „maryśką”

Wałbrzyscy policjanci zlikwidowali, dopiero co założoną, uprawę konopi indyjskich. 34-latek umieścił ponad
Go to Top