Odsiadka za niewinność

Odsiadka za niewinność

w Aktualności

Kilkadziesiąt tysięcy złotych odszkodowania otrzyma były policjant Andrzej Sikoń, który został oczyszczony z zarzutu o gwałt na jednej z kobiet. Mężczyzna walczył o sprawiedliwość przez dwa lata.

– Otrzymał Pan wyrok sądu, który mówi o tym, że z osoby podejrzewanej staję się Pan osobą pokrzywdzoną przez wymiar sprawiedliwości.

– Tak uznał Sąd w Świdnicy, 22 maja tego roku.

– Był Pan podejrzewany o gwałt i doprowadzenie do innych czynności seksualnych. Od początku mówił Pan od początku, że nie ma i nie było dowodów na to, iż takie rzeczy miały miejsce.

– Oczywiście. Od początku nie przyznawałem się do popełnienia zarzucanego mi czynu. Od pierwszych dni zeznania i oskarżenia pań pokrzywdzonych były tak nie spójne i tak nie konsekwentne, że od pierwszego dnia wydawały się śmieszne. Na początku śmiałem się z tych zarzutów. Przestałem po trzeciej nocy spędzonej w areszcie. Myślałem, że jest to jakiś egzamin, jakaś gra, że są to jakieś dziwne zachowania, których nie rozumiem. Dopiero w momencie gdy trafiłem do aresztu we Wrocławiu, zdałem sobie sprawę, że to wszystko dzieje się naprawdę.

– Trafił Pan do aresztu. Miejsca gdzie przebywają osoby, które wcześniej pomagał Pan aresztować.

– W więzieniu w Klęczkach była w pewnym sensie anonimowość. Do momentu kiedy w celi zobaczyłem osoby, które kiedyś sam zamykałem. Ludzi przeciwko, którym prowadziłem kiedyś postępowania, których rozpracowywałem. Te osoby były obok mnie na pryczy. Zdałem sobie sprawę z tego, że muszę walczyć o przeżycie.

– Był Pan policjantem z kilkunastoletnim stażem. W jeden dzień z osoby, która w założeniach wzbudza największe zaufanie staje się Pan „czarnym charakterem".

– Nigdy nie stałem się „czarny" dlatego, że wewnętrznie wiedziałem, że jestem niewinny. Tylko ta świadomość pozwoliła mi przeżyć. Byłem bardzo upokarzany w więzieniu. Próbowano mnie zniszczyć psychicznie. Był moment, że chciałem się poddać, przyznać do czegoś czego nie zrobiłem. Udało się tylko wyłącznie dzięki osobom, które myślały trzeźwiej niż ja. Powiedziały mi, że jeżeli jestem niewinny to mam walczyć do końca. Gdybym nie posłuchał się tych osób i przyznał się do czegoś czego nie zrobiłem popełniłbym największy błąd w swoim życiu.

– Do kogo ma Pan największy żal? Do kolegów z pracy, do tych kobiet, do wymiaru sprawiedliwości?

– Ciężko jest odpowiedzieć na to pytanie. Największe pretensje powinienem mieć do wymiaru sprawiedliwości. Tylko i wyłącznie dzięki swojej determinacji wyszedłem z więzienia i powiedziałem sobie, że nie po to przez 15 lat byłem dobrym policjantem i rozpracowywałem niejedną sprawę, żeby teraz nie poradzić sobie ze swoją. Potraktowałem to jako najważniejszą sprawę w swoim życiu. Najmniejsze pretensje mam do tych Pań, bo okazało się, że one były tylko narzędziem w rękach osób, które stały za kierowaniem całą sprawą. Mam również słuszne pretensje do kolegów z pracy, do komendanta, do związków zawodowych ponieważ wtedy padały takie sformułowania, że był zakaz pomocy Sikoniowi. Ówczesny komendant powiedział, że nikt nie będzie sobie psuł dobrych stosunków w prokuraturze. Cały wymiar sprawiedliwości odwrócił się ode mnie kiedy najbardziej ich potrzebowałem. Prosiłem każdego kto prowadził moją sprawę, aby pomógł mi z tego wyjść. Niestety nikt tego nie zrobił. W późniejszym czasie dotarłem do takich faktów, że policjanci, którzy do dzisiaj pracują będą mieli wyrzuty sumienia, że w mojej sprawie popełnili błąd.

– Czy po otrzymaniu wyroku, któryś z kolegów powiedział Panu przepraszam patrząc prosto w oczy?

– Żaden!

– Jest takie powiedzenie, że jak się pójdzie do więzienia i zapyta skazanych, to każdy powie, że siedzi tam za niewinność. W Pana przypadku okazuje się, że coś w tym jest. Czy dzisiaj z perspektywy czasu i tego co Pana spotkało może Pan stwierdzić, że w polskich więzieniach może ktoś siedzieć za niewinność?

– Takich osób jest wiele.

– „Urodził się" Pan od nowa?

– Jestem jeszcze lepszym człowiekiem niż byłem kiedyś.

– Zweryfikował Pan grono przyjaciół?

– Tak, zweryfikowałem swoje grono znajomych i to bardzo dokładnie. Tylko trzy osoby mi pomogły. Myślałem, że w policji istnieje zasada „wszyscy za jednego, jeden za wszystkich". Niestety wiem, że tak nie jest.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

Ostatnie od Aktualności

Piłeś?Nie jedź!

Policjanci Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu zatrzymali mieszkańca Wałbrzycha,
Go to Top