Oni przeżyli tam koszmar

Oni przeżyli tam koszmar

w Aktualności

Dopiero wczoraj, gdy przyjechaliśmy za dnia ponownie do Markocin koło Bogatyni, zobaczyliśmy co zrobiła tam powódź. W środę, gdy byliśmy w nocy, nie było widać było tego dramatu. Dlatego tym bardziej utwierdziliśmy się w przekonaniu, że miało sens to, co zrobiliśmy z Marcinem Szewczakiem. Dziś wieczorem dołączymy galerię zdjęć oraz filmów z Markocin, które praktycznie trzeba będzie zbudować od nowa. Zobaczycie jakie trasy pokonywaliśmy, aby tam dojechać.

Do drugiego konwoju, który wyruszył w środę na zalane tereny dołączył samochód z wałbrzyskiego nadleśnictwa oraz Renaty Chrusz. Eskortowani przez policję przed południem pojawiliśmy się w Zgorzelcu. Na miejscu przejęła nas grupa specjalna straży granicznej. – Jedziemy do Markocic, ale od drugiej strony. Tam nie ma żadnego dojazdu dla samochodów osobowych. Wy powinniście przejechać – stwierdził dowódca oglądając nasze pojazdy. Eskortowani przez strażaków i policję wjechaliśmy do Czech, gdzie rozpoczęło się wielkie sprzątanie. Tutaj powódź również wyrządziła duże straty. W Bogatyni odbyła się ostatnia odprawa. Ruszyliśmy na zalane tereny. Pokonując kolejne kilometry łąk i podmokłych pół dojechaliśmy do zalanej wsi. Dopiero teraz, za dnia, było widać jak jest zniszczona. W niedzielę, gdy przyjechaliśmy tam pierwszy raz, ogrom szkód przysłaniała noc. Dróg praktycznie tu nie ma. Mosty pozrywane. Te, które jeszcze stoją w każdej chwili grożą zawaleniem. -Tam w gospodarstwie u góry jest punkt zbiorczy – kierują nas mieszkańcy. Szybko wypakowujemy część darów i uzupełniamy kolejne pomieszczenia tymczasowego magazynu wodą, makaronami i innymi artykułami spożywczymi. Kierowcy samochodów terenowych sprawdzają teren wokół. Chcemy pokonać kolejne kilometry, aby dotrzeć do odciętych od świata mieszkańców Markocic położonych przy czeskiej granicy. Podejmujemy ryzyko przejazdu. Po kilkunastu minutach jesteśmy w kolejnym punkcie. Widok przerażający. Ta część wsi wygląda jakby przeszedł tu tajfun. W wodzie leżą samochody. Tylko kawałki asfaltu świadczą o tym, że była to droga. Przejścia przez głębokie dziury w drodze umożliwiają wyłącznie prowizoryczne kładki. Mieszkańcy zalanych domów pojawiają się przy naszych autach co kilkadziesiąt sekund. Biorą latarki, baterie, środki chemiczne, rękawiczki i to, co przewieźliśmy ze sobą. Członkowie naszej ekipy pomagają mieszkankom w noszeniu ciężkich zgrzewek wody do domów lub tego, co pozostało z ich gospodarstw. Jedno z aut wraca do Bogatyni po zupę dla poszkodowanych. Żaden inny pojazd bez napędu na cztery koła nie jest w stanie tutaj przywieźć tego jedzenia. Popołudniu pojawiają się strażacy z wrocławskiej jednostki. Zdziwieni naszym widokiem pytają jak tu dojechaliśmy. Na miejscu są też pielęgniarki, które szczepią przeciwko tężcowi. Po kilku godzinach wracamy do domów. Znów zmęczeni i zadowoleni, że ponownie pomogliśmy powodzianom. Oto, ci którzy nam naprawdę pomogli

Za niedzielną akcję dziękujemy bardzo: Marcinowi Szewczakowi, kierowcom samochodów – „Powiatowi", „Jamnikowi", „Wolfowi", „Grzesiowi", „Wowie" (z Gosią), „Pawłowi zwanemu przez wszystkich Tomkiem", „Kodziowi", „Siwemu", posłance Katarzynie Mrzygłockiej, braciom Adamowi i Grzegorzowi Szmidlom, dyrekcji hipermarketu Tesco, Real, policji i straży pożarnej.

Za akcję w środę: Marcinowi Szewczakowi, kierowcom samochodów – „Powiatowi", „Wolfowi", „Grzesiowi" (z Karoliną), „Wowie", „Pawłowi zwanemu przez wszystkich Tomkiem", „Kodziowi", posłance Katarzynie Mrzygłockiej, policji i straży pożarnej.pracownikom nadleśnictwa wałbrzyskiego, pracownikom starostwa i Renacie Chruszcz, firmom: Alba, Jana opakowania, policji, straży granicznej i straży pożarnej oraz każdemu, kto bezinteresownie pomagał poszkodowanym.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

Ostatnie od Aktualności

Piłeś?Nie jedź!

Policjanci Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu zatrzymali mieszkańca Wałbrzycha,
Go to Top