Saper myli się trzy razy

Saper myli się trzy razy

w Aktualności

Śmieje się oglądając amerykańskie filmy, na których saperzy zastanawiają się, który kabel powinni przeciąć, aby bomba nie wybuchła. – Ile razy myli się saper? – Trzy razy. Pierwszy jak wybiera swoja profesją, jak wybiera życiową połówkę i ostatni raz w pracy – odpowiada Jolantą Kowal, która wróciła z Afganistanu.

– Jak wspominasz pobyt w Afganistanie?

– To była pierwsza okazja do sprawdzenia siebie i swoich umiejętności. To było pierwsze, tak długie rozstanie z mężem. Po pierwszym miesiącu pobytu na miejscu zaczęliśmy wyjeżdżać na patrole. Wtedy nie było już czasu na myślenie o domu.

– Mąż w ogóle pozwolił Ci pojechać?

– On również zawodowym żołnierzem. Też miał tam pojechać. Jak żegnaliśmy się na lotnisku w Rzeszowie powiedzieliśmy sobie „do zobaczenia w Afganistanie za dwa tygodnie". Stało się inaczej. Jego grupa nie pojechała na misję. Doszliśmy do wniosku, że skoro tak chciał los, to niech już tak zostanie.

– Czy bycie kobietą przeszkadza w byciu saperem?

– Nie, ale wciąż trzeba udowadniać mężczyznom, że wiedza, którą zdobyłyśmy niczym się nie różni od tej, która zdobyli oni. Kobietom w armii jest trudniej. Jak mężczyzna się pomyli to jego koledzy przyjdą, poklepią go po plecach i powiedzą, że nic się nie stało. Jak kobieta się pomyli to już jest skreślona na zawsze.

– Można rozbrajać minę w spódnicy i szpilkach?

– Nie (smiech). Nie pozwalają nawet na to przepisy mundurowe. To jest niewygodne.

– Potrafisz być stanowcza? Uderzyć pięścią w stół, a nawet „rzucić mięsem"?

– Tak Muszę taka być. Jak przyjechałam do Afganistanu byłam w stopniu sierżanta. Bardzo dużo osób do mnie podchodziło i pytało" dziewczynko czy ty masz skończone 18 lat"?. Może dlatego, że ja w mundurze wyglądam jak mały powstaniec (śmiech). Nikt mi nie daje tyle lat, ile w rzeczywistości mam. Myśleli, że dopiero co ukończyłam szkołę, że nie mam żadnego doświadczenia. Prawdą jest, że nigdy nie można się do końca przygotować na to, co spotka nas tam, na miejscu. Dużo ludzi patrzyło na mnie z dystansem. Żołnierze, którzy ze mną wyjeżdżali na początku podchodzili do mnie różnie. Wątpili czy będę wiedziała co robić, czy patrole nie będą zagrożone. Po pierwszym zdarzeniu, które mieliśmy, gdy spotkaliśmy improwizowane urządzenie wybuchowe, gdy zabezpieczyliśmy miejsce i wszyscy wrócili do bazy cali i zdrowi, to wówczas nabrali zaufania. Przyszli i pogratulowali. Powiedzieli, że się pomylili, że zbyt pochopnie wyciągnęli wnioski. To było bardzo miłe.

– Od małego chciałaś być saperem? Nie piosenkarką, aktorką, modelką?

– Chciałam być pilotem i pracować na lotniskowcu. Niestety się nie udało. Saperem zostałam przypadkowo. Zdając do szkoły podoficerskiej nie wiedziałam jakie tam są kierunki. Były dwa saperski i chemiczny. Ponieważ chemikiem nie jestem wybór padł na drugi kierunek. Teraz wydaje mi się, że jestem już wręcz uzależniona od materiałów wybuchowych (śmiech).

– Co z tego zawodu przydaje Ci się w życiu codziennym?

– Siła i upór. Afganistan mnie zmienił pod tym względem. Stałam się bardziej pewna siebie.

– Śmiejesz się oglądając amerykańskie filmy i sceny rozbrajania bomb?

– Teraz tak. Szczególnie jak saperzy stają przed dylematem, który kabel przeciąć. Zielony czy czerwony?. Saperzy nie przecinają kabli. Po prostu je wyrywają.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

Ostatnie od Aktualności

Piłeś?Nie jedź!

Policjanci Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu zatrzymali mieszkańca Wałbrzycha,
Go to Top