Seksowna lewica

Seksowna lewica

w Aktualności

– Lewica musi być atrakcyjna i seksi.- Jak Olekniczak?- Ja przez seksi rozumiem atrakcyjność dla zwykłych ludzi, a nie atrakcyjność tych z Pań, które lubią show. Oczywiście polityka nie ma polegać na ściąganiu krawatów, czy odpinaniu guzików, a na stworzeniu takiego programu, który będzie po pierwsze wiarygodny, a po drugie dobry dla zwykłych ludzi.

– Panie przewodniczący, co się dzieje z waszą partią? Niskie notowania, słabe sondaże.

– Z SDPL-em będzie dobrze. Stajemy na nogi. Przepracowaliśmy lato. Teraz jeszcze widać nas na placach i ulicach większych miast. Tam rozmawiamy z ludźmi. To jest aktywność polityczna, której w Polsce brakuje. Kiedy pojedziemy za zachodnią granicę, często latem można spotkać polityków na ulicach. Ten zwyczaj próbujemy wprowadzić w Polsce ,tak aby politycy nie tylko w okresie kampanii wyborczej wychodzili na ulicę polskich miast, ale w każdy inny zwykły dzień. Tysiące rozmów za nami. Byliśmy już w ponad 120 miastach. Rozmawialiśmy przy wystawionych stolikach SDPL, przy tak zwanych testach obywatelskich. Tak nazwaliśmy nasze materiały informacyjne. Docelowo Socjaldemokracja Polska będzie fundamentem. Będzie pokaźną częścią federacji partii centrolewicowych, które prędzej czy później obejmą władzę w Polsce.

– Jakie wyzwania stoją obecnie przed lewicą?

– Takie, aby była atrakcyjna, seksi.

– Jeden taki polityk lewicy już pokazał jak jest seksi. Nazywa się Olejniczak.

– Ja przez seksi rozumiem atrakcyjność dla zwykłych ludzi, a nie atrakcyjność tych z Pań, które lubią show. Oczywiście polityka nie ma polegać na ściąganiu krawatów, czy odpinaniu guzików, a na stworzeniu takiego programu, który będzie po pierwsze wiarygodny, a po drugie dobry dla zwykłych ludzi.

– Ma Pan duszę sportowca i gdyby można było zostać  prezydentem kraju na turnieju w badmintona to miałby Pan największe szanse.

– Staram się osiągać wymarzone cele. Socjaldemokracja to partia, która ma kompetentnych ludzi. Socjaldemokracja ma świetnych ludzi i prędzej czy później osiągnie sukces.

– Poruszyłem wątek sportowy…

– Analogicznie do naszych karier sportowych. Marek Borowski grał zawodowo w siatkówkę, ja zawodowo w badmintona Wielu naszych kolegów ma dusze sportowca. Są głodni sukcesu i mają kompetencje do tego, aby ten sukces odnieść. Polsce jest potrzebny dobry socjaldemokratyczny rząd dla zwykłych ludzi, którzy mają problemy na rynku pracy, dla emerytów, rencistów, inwalidów, matek samotnie wychowujących dzieci. Nie dla bogatych. Bogatym powodzi się już i tak bardzo dobrze. Problem w tym, aby stworzyć porozumienie partii, która zadbałaby o zwykłych ludzi. Mówię to po uruchomieniu w Krakowie pierwszego centrum pomocy seniorom. Uruchomiliśmy takie pilotażowe biuro i chcemy w tym kierunku otwierać się na potrzeby tego środowiska. To jest przykład na nowoczesną lewicowość. Na działalność tego przyszłego tworu federacyjnego. Polsce potrzebna jest federacja dla zwykłych ludzi

– Polsce potrzebni są też dobrzy zawodnicy w badmintona. Nie chciałby Pan wrócić do gry?.

– Pewnie, że bym chciał.

– Zdobywać medale i osiągać sukcesy…

 – To już nie ta szybkość.

– Ale liczy się doświadczenie.

– To doświadczenie przyda mi się w polityce. Wracając do sportu, to ja grałem już ładne parę

 lat temu. To jest już inny sport pod względem profesjonalizmu i sprzętu. Wola pozostaje, ale to już nie są te możliwości. Polski badminton bardzo dobrze się rozwija. Mamy mistrzów, wicemistrzów i dobrą drużynę. Za moich czasów mieliśmy tylko szczere chęci i parę kortów w Polsce.

 – Jest Pan wielkim optymistą. Widzę, że głęboko wierzy Pan w to co mówi, bo Pana zainteresowania są bardzo skrajne. Polityka, sport, kultura. Był Pan przecież nagradzany m.in. przez filharmonię krakowską.

– Filharmonia jest takim oczkiem w całej palecie instytucji kultury z którymi miałem możliwość współpracować od czasów słynnego pożaru filharmonii krakowskiej, który przypadł na moje wczesne lata studenckie. Pomagamy grupie krakusów, która zorganizowała stowarzyszenie przyjaciół filharmonii krakowskiej. Pomagamy jak tylko możemy. Na szczęście filharmonia tej pomocy potrzebuj coraz mniej. Jestem związany z wieloma instytucjami kultury, gdyż odnoszę wrażenie, że ten sektor został przez ostatnie 20 lat przez wszystkich rządzących zapomniany. Bardzo niedobrze się stało i mówię to jako prezes fundacji im. Andrzeja Urbańczyka, że ten świetny polityk jak mało kto, znający się na kulturze nie został ministrem kultury.

-Bogdan Zdrojewski się nie nadaje?

– Ja nie chcę oceniać personalnie Bogdana Zdrojewskie. Podejście rynkowe Platformy Obywatelskiej do kultury jest nieporozumieniem. Ktoś kto nie rozumie kultury może nakładać prostą kalkę rynku na instytucje kultury. To oznaczałoby w skutkach wyeliminowanie kultury w małych miasteczkach i wioskach. Po drugie to oznaczałoby dość niebezpieczny w skutkach finalnych styk kultury z biznesem. A po trzecie wspiera w Polsce kulturę, która poprzez lobbing, duże nazwiska, stosunkowo dobrze funkcjonuje. Dla mnie patrzenie na kulturę zaczyna się od dołu. Od biblioteki, albo od wiejskiego domu kultury. Dla mnie tam jest pierwszy styk. I należy zadbać o to, aby tam oferta była bezpłatna i ciekawa.

– To jest model chyba wirtualnego Państwa?. Bo ja nie wierze, że to w praktyce może się dokonać. Popatrzmy na sport. Matnia. To, co dzieje się w PZPN woła o pomstę.. Ilu działaczy i sportowców trzeba jeszcze zamknąć, żeby zrobić porządek?

– Nie wiem ilu trzeba zamknąć. Na pewno trzeba podjąć bardzo poważną reformę, albo jeszcze dalsze, bardziej odważne kroki nawet kosztem pewnych kar nakładanych przez matkę PZPN- u,  a więc organizację europejska czy światową.. Bo to takie państwo w państwie, w którym źle się dzieje. Nie jest dopuszczalny fakt, żeby już po raz tysięczny w fazach grupowych pucharów europejskich nie grała żadna Polska drużyna. Mamy świetną i bardzo utalentowaną młodzież

– I co z tego ? 

– Co chwilę słyszymy, że młody polski piłkarz wybił się i gra, ale niestety nie w Polsce. Mamy takich działaczy, że pożal się Boże. Oczywiście nie wszystkich, bo nie wolno uogólniać. Ja jestem człowiekiem kompromisu i zawsze staram się znaleźć rozwiązanie w rozmowach, tak w przypadku PZPN-u moja opinia jest jednoznaczna. Jestem za absolutnym zakończeniem takich praktyk Suma działań działaczy PZPN-u jest widoczna dla Polaków gołym okiem. Następne ministerstwo będzie musiało tę sprawę potraktować po męsku.

– Panie przewodniczący jak chce pan przekonać Polaków do tego, aby głosowali na wasze ugrupowanie?

– Nie trzeba specjalnie przekonywać tych którzy poznali ofertę polityczną SDPL i ludzi z tego ugrupowania. W Wałbrzychu nasz lider Mirosław Lubiński nie potrzebuje reklamy, w Katowicach mamy liderkę Genowefę Grabowską, we Wrocławiu Józefa Piniora, w Warszawie Marka Borowskiego, dlatego rozpoczęliśmy ciężką pracę nad socjaldemokracją Polską, nad jej pozycją rynkowa, aby ona wspierała te osoby, a nie była kulą u nogi. Mówię bardzo szczerze i myślę, że to się uda. SDPL ma wyrazisty program. Za chwilę rozpoczynamy ofensywę dla studentów. Będziemy obecni na wielu uczelniach i  Uniwersytetach z nowoczesnym programem dla studentów i wierzę, że ci młodzi przekonają się do nas. Wielu ludzi, z którymi spotykamy się na ulicach zapisało się już do nas. Formalnie wstąpiło 100 osób.

– Józef Pinior bardzo rozczarowany?

– Nie. Na pewno pozostanie nadal w polityce. Jest związany nadal z partią europejskich socjalistów.

– Był bardzo pewny tego, że wejdzie.

– Jestem przekonany, że będzie parlamentarzystą w następnym parlamencie. Jest jednym z polityków z SDPL-u,  z którym wiążę bardzo duże nadzieje. Może nawet bardziej przyda się w Polsce niż w wielkim sejmie.

Rozmowa z Wojciechem Filemonowiczem, przewodniczącym SDPL.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

Ostatnie od Aktualności

Piłeś?Nie jedź!

Policjanci Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu zatrzymali mieszkańca Wałbrzycha,
Go to Top