Śmierdząca sprawa?

Śmierdząca sprawa?

w Aktualności

Czy składowisko i wysypisko odpadów przy ulicy Górniczej jest za blisko domów? Czy poziom hałasu, który wytwarzają samochody jeżdżące na i z wysypiska oraz pracujące na nim maszyny jest przekroczony? Na te i inne pytania odpowiada Krzysztof Paciepnik, radny powiatu wałbrzyskiego, który bada sprawę firmy Mo-Bruk.

– Czy faktycznie możemy mówić o problemie na składowisku odpadów przy ulicy Górniczej?

– Sprawa jest bardzo złożona i ma wiele wątków. W ostatnim czasie otrzymałem od mieszkańców wiele zdjęć i informacji dotyczących tego składowiska. Poszedłem, aby to sprawdzić. Na miejscu stwierdziłem, że mają tam miejsce niedopuszczalne rzeczy. Chociażby to, że kwatera azbestu była nieoznaczona. Zgodnie z instrukcją, powinna być zabezpieczona taśmą. Co najgorsze wszedłem tam bez żadnych problemów. A uważam, że nikt nie powinien mieć tak swobodnego dostępu do tego miejsca. Ja dostałem się bez problemu.

– Czy składowisko faktycznie jest za blisko zabudowań?

– Mieszkańcy przesłali mi skrzynkę email decyzję, podpisaną przez wojewodę dolnośląskiego. Jest tu zapis, który dotyczy ulic położonych w pobliżu i bezpośrednim sąsiedztwie składowiska odpadów. Cytuję: wskazuje się najbliżej położone tereny, na których nie mogą być przekroczone wartości dopuszczalne poziomu hałasu obejmujące tereny zabudowy mieszkaniowej wielorodzinnej przy ulicy: Małopolskiej, Okrężnej, Kaszubskiej i Górniczej w Wałbrzychu, zlokalizowanych w odległości nie mniejszych niż 350 metrów na północ od składowiska i odpadów. Moim i mieszkańców zdaniem te 350 metrów nie jest zachowane. Podobnie jak kierunek północny. To kierunek wschodni lub ewentualnie północno – wschodni.

– Ktoś więc łamie zasady?

– Jeżeli rzeczywiście jest to obowiązująca decyzja, to jest wydana z błędem. Te dane, które służyły do jej wydania powinny być unieważnione.

– A poziom hałasu?

– Są trzy aspekty tej sprawy: hałas, odór i azbest. Hałas powstaje poprzez wielkogabarytowe pojazdy, które poruszają się w stronę instalacji i wyjeżdżające ze składowiska przez ulicę, z kostki brukowej. Poruszanie się ich po tej drodze nie powinno w ogóle mieć miejsca. Na własne uszy słyszałem jaki hałas wydają maszyny tam pracujące. Ten hałas jest nie do zniesienia. Kolejna sprawa to odór. Moim zdaniem powstaje z czarnej mazi, która wypływa z wysypiska. Widziałem również wiele miejsc po ogniskach, które były tam rozpalane. Co tam palono nie wiem.

– Jeśli mówimy już o ogniu. Ponoć od momentu powstania składowiska było kilkanaście pożarów. To prawda?

– Tak. Minimum piętnaście. W tych momentach zaangażowane jednostki straży pożarnej powinny służyć mieszkańcom , a nie gaszeniu pożaru tego zakładu. Co najgorsze nic w tym zakresie się nie dzieje. Do tej pory nie ma osoby odpowiedzialnej za wybuch ognia.

– Sprawa wysypiska byłam omawiana na ostatniej komisji Spraw Społecznych i Bezpieczeństwa. Czy coś udało się ustalić. Czy ruszyliście do przodu czo stoimy w miejscu?

– Uważam, że zrobiliśmy milowy krok. Do tej pory napotykałem na ścianę niemożności, w powiecie i w mieście. Radni zaznajomili się z tym tematem. Nie mogą już mówić o tym, że ich ta sprawa nie dotyczy. Wierzę, że teraz wszystko nabierze tempa.

– Dopiero teraz? Przecież macie w rękach takie narzędzie jak chociażby Wojewódzki inspektorat Ochrony Środowiska…

– Myślę, że instytucja ta przespała trochę czas, w którym mogła interweniować. Niedopuszczalne jest to, że na teren tego zakładu może wejść każda osoba. Tak, jak ja to zrobiłem. To nie powinno mieć miejsca. Dziwni mnie także, że WIOŚ nie zrobił do tej pory badań na przykład hałasu sprzętu, który tam pracuje czy wycieku tej czarnej mazi.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

Ostatnie od Aktualności

INVEST-PARK Patriotycznie

Wałbrzyska Specjalna Strefa Ekonomiczna uświetniła obchody Niepodległości patriotyczną iluminacją swojej siedziby. Budynek
Go to Top