Straż nie mogła nic zrobić

Straż nie mogła nic zrobić

w Aktualności

Dopiero specjalnie sprowadzona grupa wodno-nurkowa z Wrocławia wyłowiła z wody ciało Michałka, który utonął w stawie na Poniatowie. Tragiczny wypadek wstrząsnął mieszkańcami Wałbrzycha.

Na miejscu jako pierwsi pojawili się jednak strażacy. Przez kilka godzin pływali łódką próbując zlokalizować ciało chłopca. – Od początku świadkiem tej akcji. Widziałem, że robiliście, co w waszej mocy. Z drugiej strony słyszałem też wiele niemiłych komentarzy od różnych osób, nie do końca też trzeźwych, że taką łódką to można pływać po Mazurach, a nie szukać zwłok…- W niedzielę o godzinie 14:06 otrzymaliśmy zgłoszenie o topielcu, który jest zlokalizowany na akwenie w dzielnicy Poniatów. Gdy dojechaliśmy na miejsce, dwa zastępy wyposażone w łódź rozpoczęły akcje poszukiwawczą z powierzchni wody czyli drałowanie i poszukiwanie ciała przy pomocy posagu. Na miejsce sprowadziliśmy grupę wodno-nurkową z Wrocławia. Sytuacja była na tyle niedobra, że w tym samym czasie na terenie naszego województwa prowadzone były dwie akcje. Jedna w Jaworze i druga właśnie tu na Poniatowie. Zgodnie z procedurami w czasie prowadzenia tego typu akcji, gdzie płetwonurkowie państwowej straży pożarnej schodzą pod wodę niezbędny jest kierownik prac wodno-nurkowych. Jedyny człowiek z naszego terenu był już na akcji. Zaistniała konieczność sprowadzenia człowieka spoza województwa. Na miejsce przybył strażak z Opola. Później podjęte były działania polegające na przeszukaniu akwenu pod wodą. Szybka akcja tego płetwonurka doprowadziła do odnalezienia ciała 14 letniego chłopca. Lekarz niestety stwierdził zgon. – Wyjaśnijmy, straż pożarna to jednostka, która może pomóc w odnalezieniu ciała, tylko z powierzchni wody. Złamalibyście prawo, gdyby osoba nieuprawniona weszła pod powierzchnie wody szukając ciała?. – Tak. Niestety w Wałbrzychu nie dysponujemy sprzętem i ludźmi, którzy są przeszkoleni w zakresie pozwalającym prowadzić akcje pod wodą. Proszę zauważyć, że akcja ta sprowadzała się właściwie do odnalezienia tylko ciała. Trudno sobie wyobrazić, że ktoś po tak długim czasie mógłby przeżyć. Szansa na uratowanie kogoś na niestrzeżonych akwenach jest znikoma. Na strzeżonych kąpieliskach, gdzie jest wykwalifikowany ratownik te szanse są bardzo duże. Niestety na takich niestrzeżonych kąpieliskach zazwyczaj akcja sprowadza się do poszukiwania tylko ciała. – Wiem, że ten zbiornik na Poniatowie jest bardzo niebezpieczny. Na dnie zalegają różne przedmioty, które stwarzają zagrożenie dla osoby, która prowadzi akcje poszukiwawczą. Niejednokrotnie płetwonurek naraża własne życie?. – Dokładnie tak. Przejrzystość wody, nieregularne dno, mnogość zarośli i wodorostów oraz innych rzeczy, które tam są wrzucone powoduje to zagrożenie. Na tym akwenie prowadziliśmy już akcje poszukiwawcze i z relacji płetwonurka z Legnicy, który prowadził prace pod wodą wynikało, że jest to bardzo trudny akwen o nieregularnym dnie, w niektórych momentach głębokość sięga do 10 metrów, występuje mnogość wodorostów, przeszkód, i kąpiel tam jest bardzo ryzykowna. Chciałbym tu zaapelować do młodych ludzi, aby nie kąpali się w takich miejscach. To bardzo ryzykowne. Często brak wyobraźni prowadzi do takich tragedii. – Powołanie grupy wodno-nurkowej to chyba spory wydatek?- Wyszkolenie ratownika, który będzie mógł prowadzić prace pod woda jest bardzo kosztowne. Bardzo drogi jest sprzęt, a do tego dochodzi jeszcze wieloletnie szkolenie. Uważam też, że zasadność utrzymywania u nas takiej grupy nie jest do końca na miejscu, ponieważ u nas tych akwenów jest niewiele. Takie grupy utrzymywane są w miejscach gdzie jest duże skupisko wodne. – Nie możemy mieć tu żadnych pretensji, ale mimo wszystko chciałbym żeby w Wałbrzychu była taka grupa, bo uratować jedno życie nawet na przełomie 10 lat jest bezcenne. Z drugiej strony wiem, że temat pieniędzy w dobie kryzysu boli każdego, ale apeluję do wszystkich rodziców, aby pilnować swoje dzieci w wakacje. Zbiornik na Poniatowie jest nielegalny jak większość podobnych glinianek. Często z racji tego, że jestem dziennikarzem objeżdżam ze strażą miejską te zbiorniki i widzę jak młodzież ucieka lub próbuje przepłynąć na drugi brzeg, aby nie dostać mandatu. Dlatego zwracajmy uwagę, gdzie nasze dzieci wybierają się nad wodę podczas wakacji. Życie mamy tylko jedno.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

Ostatnie od Aktualności

Piłeś?Nie jedź!

Policjanci Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu zatrzymali mieszkańca Wałbrzycha,
Go to Top