To był przełom

To był przełom

w Aktualności

– Co Pan pamięta z 1989 roku. Ile miał Pan w ogóle wtedy lat? – Trzynaście. – I z czym się Panu kojarzy tamten okres? – Rok 1989 pamiętam dość dobrze, a nawet wcześniejsze wydarzenia związane z pomarańczową alternatywą we Wrocławiu. Mój straszy brat zabierał mnie na imprezy, które pomarańczowa alternatywa organizowała przy ulicy Świdnickiej. Natomiast rok 1989 przeżywało się bardzo mocno. Obrady okrągłego stołu,  informacje o prawie wolnych wyborach i później rozstrzygnięcia tych wyborów. Pamiętam że, moi koledzy jak i moje koleżanki ze szkoły podstawowej, bo byliśmy rzeczywiście dzieciakami, to była gdzieś siódma klasa szkoły podstawowej bardzo interesowaliśmy  się tymi wydarzeniami. Pamiętam, jak do szkoły przynosiliśmy plakaty kandydatów komitetów obywatelskich przy Lechu Wałęsie. Rzeczywiście bardzo mocno żyliśmy tymi wydarzeniami. Może też dlatego, że moja klasa była tak zapolityczniona.

– Dziś patrzy pan na to ze strony dorosłego człowieka, polityka. Jak widziało się to wówczas oczami dziecka?

– Dzieci też odczuwały emocje, które udzielały się dorosłym. Było takie przekonanie o przełomie. O tym, że dzieje się coś ważnego. Pamiętam lata  1980, 1981 kiedy jeszcze jako przedszkolak odczuwałem pewne sygnały, że coś ważnego dzieje się w kraju. No już w roku 1990 jako  dojrzalsza osoba, uczeń, od kilku lat uczyłem się już historii, wiedziałem już więcej i wydaje mi się, że dzieci odbierały te wydarzenia  po prostu bardzo pozytywnie. Ja nie wiem czy były w ogóle takie rodziny, w których nie mówiło się o tym że coś nowego się w Polsce dzieje coś się zmienia.

– Jakie pytania zadawało się rodzicom, dziadkom?.

– Dwa trudne słowa, dwa pojęcia, o których wcześniej nie słyszałem w szkole. Ale mniej więcej od lutego 1989 roku pojawiały się w telewizji. To był pluralizm i konsensus. Przyznam, że nawet gdy pytałem nauczycieli oni też mieli problem z rozszyfrowaniem tych słów. Dlatego, że wcześniej może one gdzieś tam były w słowniku, natomiast nie były wykorzystywane w mediach, szkole, czy nawet w języku potocznym.

– Czy Polska wykorzystała szansę jaka zrodziła się po roku 1989. Czy przed nami jest jeszcze dużo pracy żeby odzyskać tą stuprocentowa  wolność?

– Samo pojęcie, wolności, suwerenności, niepodległości jest oczywiście bardzo złożone. Uczestnictwo Polski w UE ogranicza naszą suwerenność. Natomiast kiedy mówimy o rocznicy 1989 roku to zdania w kraju oczywiście są podzielone na temat tego czy to co się działo zostało w stu procentach wykorzystane czy udział społeczny był w tym momencie szczery czy tak naprawdę społeczeństwo włączono do pewnych wydarzeń na zasadzie aktora, którym się jednak kieruje. Można powiedzieć, że tak jak wydarzenia końca roku 1989 w Polsce miały charakter pionierski i właściwie cała Europa Środkowo-Wschodnia patrzyła na nas z podziwem, zazdrością. Ale to  inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej w drugiej połowie roku 1989 nas wyprzedziły. I tak jak w Polsce wybierano jeszcze na prezydenta Jaruzelskiego. Pamiętamy, że jeszcze kandydatem na premiera w czerwcu 1989 roku był Czesław Kiszczak.  Tak jak w dalszym ciągu zabiegamy o to, aby kandydatami byli kandydaci listy krajowej parlamentarzyści,  którzy w innych krajach takich jak Czechosłowacja, wschodnie Niemcy czy Bułgaria,. Pamiętamy też o  wydarzeniach z Rumuni o okoliczności porozumowania się z reżimem.  Nie mówiono tak na serio, bo reżim ten wycofywał się odchodził i ci przywódcy państw komunistycznych byli w różny sposób obalani. Oczywiście bardzo brutalnie tak jak w Rumuni. Oczywiście ten wariant rumuński nie był odpowiedni więc wydaje się, że druga połowa roku 1989  czy rok  1990 to było już raczej takie dogadywanie się z przedstawicielami poprzedniego reżimu i to było niepotrzebne. To była kontynuacja tego co było w Magdalence czy przy okrągłym stole. Natomiast w momencie kiedy inne kraje Europy Środkowo-wschodniej po prostu otwierały się na stu procentową demokrację jeżeli naród nie chciał w Kagala, Honeckera i Czauczesku to tak w Polsce musieliśmy uznawać kandydaturę Wojciecha Jaruzelskiego czy na ważnych funkcjach ministerialnych jak Kiszczak,  Siwicki.

– Ale wspomniał Pan o bardzo istotnej rzeczy,  że Polska była tym pionierem, że wiele państw patrzyło na nas jak na lokomotywę, która pociągnie inne wagony. Tym czasem ostatnia reklama którą wyemitowała UE chyba trochę zburzyła istotę tego, jak i o co walczyły miliony Polaków.

– Ten film jest skandaliczny. Zapomina o udziale polskiej solidarności w przemianach. O udziale Ojca Świętego i to właściwie jest niedopuszczalne. To jest przykład dyskryminacji jednego z państw UE. Natomiast to, że wydarzenie roku 1989 nie pojawia się w tym spocie być może spowodowane jest tym, że w Polsce nie było takiego wydarzenia, które miało by charakter obalania muru berlińskiego czy masowego wystąpienia ludzi choćby w Czechosłowacji czy w Bułgarii W Polsce wszystko  działo się na bazie rozmów, porozumienia. Oczywiście wybory 4 czerwca pokazały, że naród mówi nie komunistom. Natomiast nie było takiego wydarzenia, które ładnie wypadło by w mediach czy w kamerach. Więc myślę, że ci ludzie którzy przygotowywali ten film mogli pokazać Solidarność i Ojca Świętego. Natomiast to, że nie pokazali Polaków idących do urn w 1989 roku wynika z tego, że to nie było widowiskowe, to był zwykły akt wyborczy.

Z Piotrem Sosińskim, zastępcą prezydenta Wałbrzycha rozmawiali dziennikarze portalu www.wiadomosciwalbrzyskie.pl

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

Ostatnie od Aktualności

Piłeś?Nie jedź!

Policjanci Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu zatrzymali mieszkańca Wałbrzycha,
Go to Top