„ W życiu trzeba mieć odwagę”

„ W życiu trzeba mieć odwagę”

w Aktualności

Dziś trudno jednoznacznie ocenić kto jest bardziej popularny. Ona czy jej mąż. To co na pewno ich łączy to miłość do kapeluszy. Przedstawiamy Nelly Rokitę od kuchni, pytając m.in o lapsusy językowe i sympatię do aktorki, która naśladuje ją w programie Szymona Majewskiego.

– Pani Poseł gdzie kapelusz i rękawiczka. Ostatnio jak rozmawialiśmy to widziałem u Pani te dodatki…

– Kapelusz jest gdzieś w szatni, zaraz przyniosę go panu…

– Nie trzeba, a rękawiczka?

– Rękawiczka też oczywiście jest.

– Czy to być może jakiś nowy image? Trochę się Pani zmieniła od ostatniej wizyty.

– Włosy, kolor włosów – tak. To jest odwaga, zawsze marzyłam o tym, żeby mieć ten swój kolor włosów. Powiem tak, że mąż groził mi, że nie wpuści mnie do domu kiedy zostawię swój kolor włosów. Ja jednak po kilku latach namysłu zdecydowałam się na to i teraz ludzie zaczepiają mnie i chwalą mnie za to. Tak więc trzeba w życiu mieć odwagę.

– Przyznam, że naszym zdaniem Pani jej nie brakuje. Co więcej ma Pani chyba również dystans do siebie.

– Tak. Ja mam ten dystans. Uważam, że wszyscy, którzy działają publicznie, nie tylko politycy, powinni mieć ten dystans. Należy umieć się trochę śmiać z siebie.

– A czy widziała Pani w programie Szymona Majewskiego aktorkę, która odtwarza Pani postać?

– Panie redaktorze, największą niespodzianką było to kiedy rano pojawiłam się na kleparzu w Krakowie i jedna z pań, która mnie uwielbia powiedziała „wie pani co to jest niemożliwe, dopiero wczoraj była pani w Warszawie u Szymona Majewskiego a dzisiaj rano jest już pani na kleparzu. Pomyślałam, że na pewno ma dużo racji co tam mówi.

– A nawiązując do Pani języka, też jest trochę powodem żartów. Chociażby z racji tego, że popełnia Pani co jakiś czas różnego rodzaju przejęzyczenia? Kiedy pani lub wspólnie z mężem później to odsłuchujecie to też się z tego śmiejecie? Z każdego faux pas.

– Uśmiecham się, bo bardzo się staram, ale co dla mnie jest ważne, to że ja się uczę różnych języków i mam to doświadczenie że trzeba mieć odwagę mówić, nie trzeba się bać. Ja kocham polski język, znam swoje błędy, bo je słyszę ale wtedy już jest za późno. Słowo już poleciało, mówię w sposób naturalny, odważny i radzę każdemu kto się uczy języka obcego aby miał odwagę popełniać błędy.

– Pamięta Pani największe swoje przejęzyczenie, które było najzabawniejsze?

– (śmiech) Hmm powiem szczerze, że tak dużo było tych faux pas, że trudno jest sobie jakieś największe przypomnieć. Uważam zawsze, że to ostatnie jest największym przejęzyczeniem.

– To znaczy…?

– Teraz nie pamiętam, które było ostatnie, bo dzisiaj na przykład śmiałam się z siebie że często kiedy mówię – zjadam końcówki. Wtedy pomyślałam, że muszę odrobić tę lekcję, bo nie wiedziałam czy „ę” czy „ą” a strasznie chciałam poprawnie mówić. Bardzo często poprawia mnie mąż, że np. trzeba mówić „wzięłam nie tą książkę ale tę książkę” i na to staram się zwracać uwagę i zawsze się śmieję kiedy uważam, że mówię poprawnie a rodowity Polak mówi że to nie do końca jest poprawnie.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

Ostatnie od Aktualności

Piłeś?Nie jedź!

Policjanci Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu zatrzymali mieszkańca Wałbrzycha,
Go to Top