węgiel

Wałbrzych, węgiel, co dalej?

w Aktualności

Zapewnia, że nie jest to element kampanii wyborczej. Sugeruje, że chce debaty na temat tego, jaki jest Wałbrzych – 20 lat po węglu, dokąd zmierza i co dalej. Celem – jak podkreśla – jest przygotowanie konkretnych wniosków, które przekazałby Ministerstwu Gospodarki. A co on sam, Andzrej Zibrow, myśli na ten temat?

Wczoraj… Wpisane w krajobraz Wałbrzycha potężne, stalowe wieże szybowe, przestały już pracować. Przez dziesiątki lat zwoziły pod ziemię górników, wyciągały na powierzchnię urobek i dostarczały powietrze do głęboko wykutych wyrobisk. Wałbrzyszanie, którzy pamiętają lata świetności miasta, spoglądając na te kolosy nie kryją nostalgii. Górnictwo dawało bowiem zatrudnienie ponad 20 tysiącom ludzi. Zamknięto kopalnie Victorię i Thorez, a ostatnie wózki z urobkiem wywieziono na powierzchnię w w latach 1994 r. (Victoria) i 1996 roku (Thorez). Na terenie dawnej kopalni Wałbrzych uruchomiono zakład wydobywczy antracytu gdzie 29.06.98r. wydobyto też ostatnią jego tonę. Od tamtej pory systematycznie ulega likwidacji wszystko, co miało niegdyś związek z wałbrzyskim górnictwem. Ponad 500 – letnia historia wałbrzyskiego węgla dobiegła końca. W 1990 r. 2 lutego wałbrzyscy związkowcy zwrócili się na piśmie do ówczesnego ministra przemysłu o „pomoc w przekształceniu gospodarki i przemysłu miasta Wałbrzycha, jak i okolicznych miasteczek”. W dniu 23.10.1990 r. uchwałą Rady Ministrów powołano Pełnomocnika Rządu ds. Restrukturyzacji Regionu Wałbrzyskiego, a już 30 października 1990 r. powstaje kilkuosobowa specjalna komisja nadzorowana przez Ministerstwo Przemysłu i Handlu oceniającą Wałbrzyskie Zagłębie Węglowe. Zaledwie po kilkudniowej pracy Komisji w dniu 15.11.1990 r. postawiono wałbrzyskie kopalnie w stan likwidacji!!! Zdaniem Komisji podstawowym powodem ich likwidacji była trwała nierentowność i rosnące wciąż straty finansowe. Pozbawiono ludzi pracy, a wyburzanie wałbrzyskich kopalń prowadzone było w błyskawicznym tempie. Bez konfliktów społecznych, w stosunkowo krótkim czasie „pogrzebano” wałbrzyskie zagłębie węglowe. W ciągu niespełna 10 lat zniszczono niemal wszystko, co było budowane przez ponad pięć wieków. W latach 1991 – 1999 zlikwidowano i „rabunkowo” wyczyszczono ze złomu i kabli energetycznych nadszybia i podziemną część kopalń o długości 278,9 km chodnika (niejednokrotnie wybierając metalowe obudowy). Dewastacji i trwałej likwidacji uległo też kilkanaście szybów kopalnianych. W dniu 3 marca 1999 roku oficjalnie zakończono likwidację części podziemnej wałbrzyskich kopalń i następowało stopniowe zatapianie górotworu, które w marcu 2002 r. weszło w fazę stabilizacji zwierciadła wód podziemnych Pozostały tylko hałdy, osadniki oraz obiekty budowlane. Z biegiem lat zaczęły pojawiać się szkody górnicze, narastające problemy skażenia środowiska w tym zagrożenia wodno – gazowe. W 1990 roku Wałbrzych miał 140 tysięcy mieszkańców, w tym ogółem pracujących 58.196 osób. Tylko w kopalniach i firmach współpracujących zatrudnionych było około 20.000 osób. W kopalni Wałbrzych zatrudnionych było sześć tysięcy osób, w kopalni Victoria pięć i pół tysiąca, natomiast w kopalni Thorez pięć tysięcy. Kilka tysięcy pracowało również w firmach świadczących usługi na rzecz górnictwa. Największe z nich to Przedsiębiorstwo Robót Górniczych i Dolnośląskie Zakłady Urządzeń Górniczych. Zamknięcie kopalń w Wałbrzychu spowodowało utratę pracy blisko 13.000 górników a uruchomione wówczas przez rząd górnicze pakiety socjalne, w niewielkim stopniu zapobiegły problemowi bezrobocia w regionie. To są przybliżone dane ponieważ nikt dokładnie nie oszacował, ile osób straciło pracę w wyniku likwidacji zagłębia. Z dostępnych danych w 1991 r. w Wałbrzychu pracowało 44.809 osób, a już w 1996 r. zatrudnionych było zaledwie 35.444 osób. Tylko od grudnia 1993 roku do grudnia 1998 roku, wypłacono pięciu tysiącom górnikom, dwuletnie odprawy w wysokości 65 procent dotychczasowej miesięcznej pensji. Po 1998 roku kolejnych tysiąc górników dostało odprawy w wysokości około 43 tysięcy złotych każda. Musieli jednak podpisać zobowiązanie, że nie powrócą do pracy w polskim górnictwie. Wobec braku propozycji pracy ze strony władz, ludzie po prostu opuszczali miasto. Tylko w ostatnim kwartale 2004 roku około 3 tys. obywateli wymeldowano z samego miasta Wałbrzycha ! . I tak dochodzimy do początku końca zagłady Zagłębia Wałbrzyskiego i przerwanej budowy unikatowego szybu „Kopernik” który miał połączyć wszystkie trzy, istniejące w Wałbrzychu kopalnie: KWK „Victoria”, KWK „Wałbrzych” i KWK „Thorez” w jeden spójny, sprawnie funkcjonujący system wydobywczy. „Kopernik” był więcej niż nowatorskim pod względem konstrukcyjnym szybem. Realnie mógł być początkiem nowej karty historii wałbrzyskiego górnictwa i odwróceniem niekorzystnych trendów. Na kryptonim „Kopernik” składało się aż 15 zadań inwestycyjnych których termin ukończenia zaplanowano na koniec 1990 roku. Niestety, ponad 24 miliardy starych złotych, które pochłonęła inwestycja, zostały wyrzucone w błoto gdyż do rozpoczęcia normalnej pracy zabrakło tylko 9 miesięcy. Według wielu ekspertów, przerwanie budowy podjęto zbyt pochopnie ponieważ badania geologiczne, wykonane w połowie 1990 roku wykazały, że w Wałbrzychu i jego najbliższych okolicach jest co najmniej 380 milionów ton najlepszego gatunkowo węgla antracytowego. Właśnie z myślą o eksploatacji tego złoża był budowany szyb „Kopernik”. Oddanie kolosa do eksploatacji uratowałoby region od katastrofy. Kopalnia po restrukturyzacji mogłaby zatem funkcjonować i przynosić zyski przez co najmniej jeszcze 50 lat. Moim zdaniem taka likwidacja wałbrzyskiego zagłębia węglowego była błędną decyzją. Nie wykorzystano doświadczeń jakie uzyskano w trakcie likwidacji kopalń w takich krajach jak: Niemcy, Wielka Brytania, Czechy czy USA. Sam proces likwidacji wykonano w większości nie zgodnie ze „sztuką górniczą”, w sposób rabunkowy, zapominając o przyszłości i skutkach dla miasta i jego mieszkańców. Wszystkie szyby kopalniane zostały zasypane masą popłuczkową (nazwa ta wynika z procesu technologicznego przeróbki węgla) oraz melafirem – a więc praktycznie nie do odzyskania. Szybiki ślepe i przekopy (chodniki) zostały zasypane, likwidowane poprzez zawał a następnie zalanie. Trudno spotkać w Wałbrzychu i jego okolicach pracowników byłego Zagłębia, kto nie wyrażałby się negatywnie o likwidacji wałbrzyskiego węgla. Decyzję podjęły „elity polityczne” nie dając w zamian realnych planów i środków finansowych na rozwój miasta i regionu. Silne było oczekiwanie zarówno decydentów, jak i społeczności Regionu Wałbrzyskiego, że ktoś za nas rozwiąże wszystkie problemy. Dzisiaj… Dzisiejszy Wałbrzych, to już tylko 120-tysięczne miasto, a widok górnika w galowym mundurze budzi zdziwienie. Miasto znane wcześniej jako miejscowość górnicza w wyniku restrukturyzacji zagłębia węglowego utraciło na znaczeniu. Alternatywą dla likwidowanych kopalń miała być powstająca w Wałbrzychu Specjalna Strefa Ekonomiczna powołana rozporządzeniem Rady Ministrów z 15.IV.1997r. To dobra decyzja, jednak działające w niej fabryki nie były w stanie zatrudnić takiej ilości bezrobotnych. Górnicy pracujący pod ziemią mieli na to zbyt małe szanse. Obawiano się zatrudniać osoby z chorobami zawodowymi: pylicą i krzemicą. Wielu górników, którzy nie mogli znaleźć zatrudnienia w mieście zdecydowało się na wyjazd. Pracują obecnie w zakładach wydobywczych na terenie: Europy, Górnego Śląska oraz Lubina i Polkowic. Wpływ na masową emigrację miała bez wątpienia decyzja o likwidacji górnictwa. Natomiast w mieście pojawiły się tzw. biedaszyby. Już w 1990 roku wydobywano z nich węgiel. Dane z lutego 2002 r. świadczyły o liczbie około 3 tysięcy zatrudnionych tam górników którym wcześniej zlikwidowano warsztat pracy. Dzisiaj jest to zjawisko o znacznie mniejszej skali, aczkolwiek ma to duże znaczenie w wymiarze społecznym i wizerunkowym miasta. Od problemu nie wolno uciekać, należy go rozwiązać, choćby ogłaszając amnestię dla górników z biedaszybów i zapewnić godziwe warunki pracy. Współczesny Wałbrzych znany jest bardziej przez pryzmat biedaszybów, zniszczonych dróg, bezrobocia i przestępczości. Współczesny Wałbrzych to ulegająca dalszej dewastacji substancja mieszkaniowa, którą niebawem podtopią (jak się to dzieje w położonej między „Thorezem” a „Victorią” dzielnicy Sobięcin), wody z zalanych kopalń, ale też żebrzące przed sklepami dzieci i absolutny marazm. Niezagospodarowane tereny pogórnicze, wpływają negatywnie na wizerunek miasta, a. szybki proces z jakim uległy likwidacji wyrobiska górnicze, (bez stosowania pełnej podsadzki wraz z wybieraniem z nich obudowy), w przyszłości spowoduje zapewne dalsze osiadanie górotworu i przyczyni się do powiększenia szkód górniczych. Istotną rolę może odegrać tu także migracja wód podziemnych w starych wyrobiskach, w związku z zaprzestaniem wypompowywania wód dołowych po likwidacji kopalń i podniesieniem się poziomu wód podziemnych. Wymaga to ciągłych nakładów, pełnego monitoringu oraz utrzymania urządzeń zabezpieczających w odpowiednim stanie technicznym. Wałbrzych 500 lat temu postawił na rozwój przemysłu górniczego, gdyż przynosiło to duże korzyści finansowe i strukturalne. Jeszcze 25 lat temu nikt nie myślał o likwidacji Zagłębia Wałbrzyskiego. Przeciwnie. Rozwijano szkolnictwo górnicze (każda z kopalń posiadała własne technikum i szkołę zasadniczą), budowano nowe bloki mieszkalne. Potężne pieniądze inwestowano w sport, rekreację i kulturę. A dziś Gwarkowie mogą mieć żal do władz miasta. Od czasu likwidacji kopalń zainteresowanie byłymi górnikami ograniczone jest do obchodów Barbórki. Naszą wiedzą i doświadczeniem zawodowym moglibyśmy służyć miastu przy rozwiązywaniu problemów Wałbrzycha np. związanych z zagrożeniami pogórniczymi. Wiemy dużo na ten temat, ale nikt z władz nie prosi nas o wsparcie. Gwarantem pamięci o zasługach górników w rozwój Wałbrzycha pozostają Stowarzyszenia, Muzeum Techniki, wybudowany z inicjatywy byłych gwarków pomnik przy al. Wyzwolenia oraz Szkoła Podstawowa nr 22 im. Gwarków Dolnośląskich. Jutro Niektórzy wałbrzyszanie chcą reaktywacji kopalń węgla w regionie. Pomysłem interesuje się posłanka Anna Zalewska i twierdzi, że to nie jest szaleństwo. W tym roku przypada jedenasta rocznica zamknięcia ostatniej wałbrzyskiej kopalni. Wydawać by się mogło, że ponad 500-letnia historia przemysłu wydobywczego dobiegła w Wałbrzychu końca. Tymczasem pojawił się pomysł reaktywacji górnictwa. W roku ubiegłym Anna Zalewska, posłanka regionu wałbrzyskiego, skierowała do ministra gospodarki oficjalne zapytanie w tej sprawie. Parlamentarzystkę interesuje, czy ministerstwo stara się pozyskać inwestorów, którzy będą chcieli wydobywać wałbrzyski węgiel. Posłanka wyjaśnia: „Uważam, że o bezpieczeństwo energetyczne Polski można zadbać, sięgając po własne surowce naturalne. Węgla pod powierzchnią Wałbrzycha i w jego okolicach nie brakuje. Świadczą o tym wyniki badań geologicznych. Wykonywano je w latach 70. i 80. ubiegłego stulecia, w związku z budową nowoczesnej kopalni „Kopernik”. Pomysł reaktywacji górnictwa spodobał się niektórym lokalnym samorządowcom. Należy jednak spełnić wszystkie obowiązujące przy tego typu przedsięwzięciach wymogi, zgodnie z przepisami Ustawy z 4 lutego 1994 roku Prawo geologiczne i górnicze oraz Ustawy z dnia 2 lipca 2004 roku o swobodzie działalności gospodarczej. Uważam, że jeżeli znajdzie się inwestor do eksploatacji naszych złóż, to nie powinno być żadnych przeszkód dla tej inicjatywy. Tym bardziej, że przyszłości może być bardziej dostępna technologia zgazowania węgla po ziemią, bądź inne nowe technologie i dlatego już dziś należy promować wałbrzyskie złoża i profesjonalnie przygotować ofertę inwestycyjną. Taka inwestycja na pewno przyniesie wymierne korzyści miastu i jego mieszkańcom. Jednakże do dnia dzisiejszego żaden inwestor nie wystąpił oficjalnie do Ministerstwa Gospodarki w sprawie wznowienia eksploatacji węgla kamiennego w rejonie Wałbrzycha. Jednak w odpowiedzi na interpelację posłanki Pani Anny Zalewskiej Ministerstwo dopuszcza ewentualność ponownej eksploatacji złóż węgla kamiennego w zlikwidowanym Dolnośląskim Zagłębiu Węglowym. Jednocześnie zaznacza, iż sposób w jaki zostało ono zlikwidowane utrudnia możliwości powrotu do eksploatacji tych złóż. Dalej Ministerstwo wyjaśnia: „……….Pokłady węgla w Dolnośląskim Zagłębiu Węglowym występują dość licznie, na ogół jednak są one cienkie i niewiele z nich spełnia obecne podstawowe kryterium bilansowości, tj. 1 m grubości. Maksymalne miąższości pokładów na ogół nie przekraczają 2,5 m grubości. Węgle charakteryzują się wysokim stopniem uwęglenia. Występują tu węgle kamienne typu 34-38 oraz węgle antracytowe i antracyt typu 41-42. Zawartość popiołu jest bardzo zmienna, natomiast średnia zawartość siarki jest na ogół niska, poniżej 1%. Pomimo występowania w DZW dobrej jakości węgli koksujących i antracytowych, w latach 1991-2000, zgodnie z założeniami przyjętymi w procesie restrukturyzacji górnictwa węglowego, prowadzono działania zmierzające do likwidacji kopalń. Wydobycie węgla w rejonie Wałbrzycha zakończono w latach 1993-1998, a następnie prowadzono prace zmierzające do likwidacji lub zmiany przeznaczenia infrastruktury kopalnianej. W ramach tych działań zasypano wszystkie szyby, z wyjątkiem szybu Pokój ZG Julia………” Warszawa 28 maja 2008r. – Minister Waldemar Pawlak” . Zdaniem Ministerstwa, przesłanki podjętej decyzji likwidujące wałbrzyskie kopalnie były zasadne i wynikały z wysokich kosztów produkcji oraz trudnych warunków geologiczno-górniczych. Lecz z perspektywy 20 lat pojawia się też wiele wątpliwości i pytań które dziś powinniśmy zadać i spróbować uzyskać na nie odpowiedź. Mam prawo i obowiązek zapytać. Czy nie było fałszywych wniosków? Po co zamykano tak szybko wałbrzyskie kopalnie? Dlaczego zaniechano budowy kopalni „KOPERNIK”? Kto ponosi odpowiedzialność za sposób likwidacji wałbrzyskich kopalń? Gdzie obiecana pomoc dla Wałbrzycha? Jedno jest pewne, pod Wałbrzychem zalega czarne złoto, to skarb, po który sięgniemy być może w przyszłości i dlatego nie dajmy zapomnieć 500 – letniej górniczej tradycji naszego miasta w którym żyjemy i tworzymy przyszłość. Dziś zapłacili za to górnicy z zamykanych kopalń, miasto Wałbrzych i jego mieszkańcy. Prędzej czy później zapłacić za to może również Polska. Nich żyje nam górniczy stan. Szczęść Boże. Andrzej Zibrow, prezes Stowarzyszenia Aktywności Lokalnej „Obywatel”, sztygar byłego Wałbrzyskiego Zagłębia Węglowego

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

Ostatnie od Aktualności

Promesy dla gmin

Ponad 20 samorządowców odebrało dzisiaj z rąk marszałka województwa dolnośląskiego promesy przyznane

Powalczy o reelekcję

Roman Szełemej podjął decyzję o starcie w wyborach prezydenckich. – Wystartuje z

Spłonął dach Teresy

W nocy, w zamkniętym, zabezpieczonym budynku należącym do Uzdrowiska Szczawno-Jedlina S. A.
Go to Top