Z dzwonkiem przez życie

Z dzwonkiem przez życie

w Aktualności

Dzwonki kolekcjonuje od dawna. Ma ich blisko 700. – Byłem w 30 krajach świata. Mam dzwonki z 60 państw, z sześciu kontynentów – mówi Marian Łysakowski, mieszkaniec Zielonej góry, który wypoczywa w Uzdrowisku Szczawno – Jedlina.

– Jak zaczęła się Pana przygoda z dzwonkami?

– Nie wszyscy sobie uświadamiają, że dzwon jako taki towarzyszy nam od urodzenia aż do śmierci. Jako młody chłopiec miałem dzwonek przy sankach. Dzięki temu moja mama zawsze wiedziała gdzie jestem jak słyszała jego dźwięk. Po prostu kojarzyła mnie z tym dzwonkiem i z tymi sankami. Potem przenieśliśmy się do Zielonej Góry. Po jakimś czasie mama zachorowała na grypę. Leżała w swoim pokoju, a my z bratem przebywaliśmy w swoim. Mama czasami wołała nas żebyśmy przynieśli jej lekarstwo bądź zrobili herbatę. Wobec tego wymyśliłem, że wezmę ten dzwonek z sanek, zawieszę na hakach, a koniec sznurka daliśmy mamie. Kiedy tylko czegoś potrzebowała to tym dzwonkiem po nas dzwoniła. Po jakimś czasie kolega odwiedzając mnie zapytał czy dam mu ten dzwonek i wtedy zdałem sobie sprawę, że to nie jest obojętny i niepotrzebny mi dzwonek. On się wiąże z chorobą mamy, moim dzieciństwem, sankami, poczułem jakiś sentyment do tego dzwonka. I tak na dobrą sprawę od niego zaczęła się moja kolekcja. Dzisiaj mam w niej ponad 680 sztuk.

– Najmniejszy i największy dzwonek w Pana kolekcji?

– Najmniejszy może mieć jakieś 3 milimetry wysokości, ale ledwo się telepie. Natomiast największy waży 1,65 kilograma. I jak bym nim w tym miejscu zadzwonił to w promieniu 200 metrów wszyscy ludzie by słyszeli, że ktoś dzwoni. Kupiłem go w Zielonej Górze na targach kolekcjonerów. Przywiózł go tam jeden z mieszkańców Wałbrzycha.

– Dzisiaj pokazuje Pan swoja kolekcję innym. Co więcej. Udowadnia, że można jeszcze na nich grać.

– Moje wystawy zacząłem już bardzo dawno. W 1989 roku jak kończyłem Wyższą Szkołę Pedagogiczną w Zielonej Górze, dyrektor biblioteki poprosił żeby wystawił swoje dzwonki. I wszystko wtedy się zaczęło. Od tego czasu odbyłem kilkanaście wystaw w 17 miastach, w czterech województwach. Ponadto ze swoimi dzwonkami byłem w ponad 100 miastach na tzw. spotkaniach autorskich. Po każdym z nich ludzie mogli wpisać się do mojej kroniki czy to z podziękowaniem, gratulacjami czy swoją opinią. Podczas tych spotkań pokazuje dzwonki i opowiadam o swoich podróżach. Zbieram i gram na dzwonkach. Zarówno muzykę smutną i radosną choć wcale nie jestem muzykiem. Po prostu gram to co czuję. I zawsze mam choć jeden dzwonek przy sobie….

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

Ostatnie od Aktualności

Piłeś?Nie jedź!

Policjanci Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu zatrzymali mieszkańca Wałbrzycha,
Go to Top