Życie poza domem

Życie poza domem

w Aktualności/Galeria

Większość z nich świadomie podejmuje tę decyzję. Wolą alkohol niż pobyt w noclegowni. Tam bowiem obowiązują zasady. Konkretnie trzeźwość. Nie każda osoba, która jest bezdomna to jednak alkoholik. Niektórym po prostu w życiu nie wyszło. Latem tak „nie przeszkadzają". Zimą szukają już schronienia przez mrozem. A to nie wszystkim się podoba. Sprawdziliśmy jak radzą sobie wałbrzyscy bezdomni. Przeczytaj i zobacz na zdjęciach poniżej.

Każdego dnia funkcjonariusze straży miejskiej jeżdżą w miejsca gdzie koczują bezdomni. A można ich spotkać praktycznie wszędzie. Na działkach, w opuszczonych pomieszczeniach, ruinach jak i klatkach schodowych. Reakcja mieszkańców, którzy widzą śpiące na korytarzach bloków osoby jest różna. Jedni przynoszą im ciepłe posiłki. Inni dzwonią po służby, żądając natychmiastowego usunięcia. W tym tygodniu dzięki uprzejmości wałbrzyskich strażników miejskich zobaczyliśmy jak żyją i sobie radzą. Poznaliśmy większość z nich. Od tych, którzy śpią na dworze i cały swój dobytek mają w jednej reklamówce po mieszkańców bez stałego zameldowania, którzy zaadaptowali garaże przypominające pokój w mieszkaniu. Wizyta u pierwszego z nich wprawiła nas w osłupienie. Starszy mężczyzna śpi na terenie działek. W ruinach murowanej altanki, w której nie ma drzwi i okien. Na ziemi śnieg i prowizoryczna kołdra, a bardziej to, co z niej zostało. W rogu skulony i obłożony kocami mężczyzna. Trudno ocenić ile ma lat. – Potrzebna Panu jakaś pomoc? – pyta jeden ze strażników miejskich. – Nie – odpowiada krótko bezdomny. – Coś Pan w ogóle potrzebuje? – Nie chcę żadnej pomocy – słyszymy po raz kolejny. To druga noc, którą przeżył śpiąc pod gołym niebem. Bo ruiny altanki nie można nazwać żadnych schronieniem. – Mimo kolejnych próśb bezdomny nie chce zmienić zdania. – Niech Pan chociaż wepcha te szmaty w miejsca okien – prosi jeden ze strażników, gdy odchodzimy z miejsca. Kolejny przystanek to zbita dechami komórka na Podgórzu. W środku nikogo nie ma. Na ścianach krzyż i obrazki świętych. Czuć fetor. – Ten mężczyzna w ciągu dnia wychodzi. Wraca na noc – tłumaczy nam strażnik. Dalej jesteśmy na Podgórzu. Duża kamienica w środku dzielnicy. Po oknach widać, że mieszka tu niewiele osób. Na poddaszu pomieszczenie zajmuje kolejny bezdomny. Wchodzimy do środka. Mężczyzna się budzi. On w oknach ma szyby. Cieplej niż w poprzednim miejscu. Na stole plastikowa butelka. W środku fioletowy płyn. Denaturat. – To na rozgrzewkę – tłumaczy nam mężczyzna. Porównując warunki, które widzieliśmy do tej pory wydaje się, że on ma przysłowiowy luksus, ale… O tym, że nie wolno uogólniać przekonujemy się, gdy odwiedzamy wałbrzyszanina, który nie ma stałego meldunku, śpi i żyje w garażu. Ma światło, butle gazową i telewizor. Ten ostatni nie jest tylko ozdobą. – Proszę zobaczyć – mówi trzymając w ręce pilota. Po chwili pojawia się oraz. Jedyna, Dwójka, TVN i Polsat. Przecieramy oczy ze zdumienia. W lodówce pełno jedzenia. – Przynoszą mi to okoliczni mieszkańcy – wyjaśnia. Na półkach setki książek. – Czyta je Pan? – pytamy. – Nie. Wzrok mi już nie pozwala – odpowiada. On nie pije alkoholu. – Może papierosa? – pytam częstując. – Dziękuję nie palę – mówi do mnie. Czwartym miejscem, do którego jedziemy jest poddasze jednej z kamienic. W środku pusto. Kolejne miejsce, gdzie na ścianach rozwieszone są obrazki świętych. Bród i smród wokół. Nie ma toalety. Osoba, która tam nocuje załatwia się do wiaderka. W rogu stary piecyk. – Ten bezdomny pali deskami ze strychu. Wyłamuje jedną po drugiej – tłumaczy nam strażnik. Faktycznie, gdy wchodzimy wyżej widać dziury w podłodze. W międzyczasie strażnicy miejscy zauważają, że ktoś nielegalnie wpiął się do skrzynki elektrycznej. Informują o tym zarządcę kamienicy. Udajemy się na Piaskową i Podzamcze. W międzyczasie stajemy w noclegowni przy ulicy Pocztowej. Zapełniona po brzegi. W środku ciepło. W osobnych salach mężczyźni i kobiety. W różnym wieku. Na Podzamczu przejmuje nas kolejny patrol. Zaczynamy kontrolę od wizyty w ruinach fabryki Kem – Budu przy ulicy Długiej. Prowizoryczne drzwi w przypominającym barak pomieszczeniu pozwalają przypuszczać, że ktoś tam mieszka. Gdy podchodzimy bliżej ze środka szczeka pies. Strażnik miejski prosi o wyjście na zewnątrz. Najpierw pojawia jeden bezdomny. Funkcjonariusze go spisują. Po kilkudziesięciu minutach ze środka wychodzi drugi mężczyzna. Ubrany w gruba kurtkę i z czapka na głowie. – Nie jest wam zimno tutaj? Nie boicie się, że zamarzniecie? – pytamy. – Nie. Mamy ciepło. Kolega nawet śpi nago. Ja w podkoszulce. Jak sobie nachucham to mam z czterdzieści stopni – odpowiada. Zza drzwi wychyla się kolejny. Daje dowód osobisty strażnikowi miejskiemu. My rozmawiamy dalej. – Tutaj sobie znosimy kawałki drewna i palimy małe ognisko. Wtedy robi się cieplej – mówi nasz rozmówca. Ku naszemu zdziwieniu ze środka wychodzi jeszcze kobieta. To już czwarta osoba. – Nie pójdę do noclegowni, bo mam stałe miejsce zameldowania – wyjaśnia, gdy strażnicy proponują jej pobyt w normalnych warunkach. Nie chce jechać, co potwierdza stosownym oświadczeniem. To właśnie 35-letnia Beata J. Nie wie jeszcze, że będzie żyła tylko dobę. W nocy z środy na czwartek zmarła wskutek wyziębienia organizmu. Jeden z jej kolegów trafia do szpitala z odmrożeniami palców stóp i rąk. W trakcie realizacji materiału na Piaskowej Górze strażnicy miejscy otrzymują zgłoszenie od dyżurnego. Ktoś z mieszkańców bloku przy ulicy Blankowej 25 informuje, że na szóstym piętrze śpi bezdomny. Zajeżdżamy na miejsce. To mężczyzna dobrze znany funkcjonariuszom. – Co mam zrobić? Wyrzucili mnie z noclegowni, bo miałem 0,2 promila – mówi. – Kierowca może tyle mieć, a ja nie? – pyta głośno. Zdaje sobie sprawę z tego, że warunkiem pobytu w noclegowni jest bycie trzeźwym. On jednak wybrał alkohol. – Gdzie Pan teraz pójdzie? – pytamy. Nie wiem. Do innej bramy – odpowiada zabierając z korytarza reklamówkę, w której ma cały swój dobytek….

Od redakcji

Za pomoc w realizacji tego materiału dziękujemy zastępcy komendanta straży miejskiej Kazimierzowi Nowakowi, oraz funkcjonariuszom: Krzysztofowi Tyrpakowi, Sławomirowi Batkowskiemu, Sławomirowi Kubikowi i Szymonowi Kołodziejowi.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

Ostatnie od Aktualności

Mają szczęście, że żyją

Nieposiadający uprawnień nietrzeźwy kierujący doprowadził do dachowania samochodu. Za popełnione przestępstwo jazdy

Manewry w kopalni

Na terenie należącej do KSS Bartnica Kopalni Gabra w Nowej Rudzie –

Piłeś?Nie jedź!

Policjanci Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu zatrzymali mieszkańca Wałbrzycha,
Go to Top