Co jedzą nasze dzieci?

Co jedzą nasze dzieci?

w Aktualności

„Musimy zmienić nawyki żywieniowe naszych dzieci. Uczniowie jedzą za mało owoców i warzyw" – alarmują dyrektorzy wałbrzyskich szkół podstawowych.

Jak odżywiają się uczniowie wałbrzyskich szkół podstawowych? – to pytanie zadaliśmy dyrekcji i nauczycielom. Sprawdziliśmy także, co oferują naszym pociechom sklepiki szkolne. Okazuje się, że sytuacja nie wygląda najlepiej. Co prawda dzieci sięgają po napoje niegazowane i soki, jednak wszelkie próby zastąpienia słodyczy owocami w szkolnych sklepikach zakończyły się niepowodzeniem – Podjęliśmy próbę zaopatrzenia sklepiku w owoce i warzywa. Skończyło się to jednym wielkim fiaskiem – mówi Aleksandra Nowak, dyrektor Publicznej Szkoły nr 21 w Wałbrzychu – Właściciele sklepiku sami musieli zjeść owoce i warzywa, duża część wylądowała również w koszu na śmieci. Rezygnacja ze słodyczy w sklepiku wiązałaby się z likwidacją szkolnego interesu – dodaje ze smutkiem dyrektor. Również właściciele przyznają, że dzieci wolą słodycze – Pomysł z owocami zupełnie nie wypalił. Musimy jednak pamiętać, że produkty, które znajdują się w sklepiku są jedynie dodatkiem do podstawowego posiłku – mówi Grażyna Stoińska, która szkolny interes prowadzi już od dwunastu lat. Podobnie sytuacja wygląda w Publicznej Szkole Podstawowej nr 26 – Owoców schodzi bardzo mało. Jeśli dziennie sprzedam dziesięć sztuk to i tak jest nieźle – przyznaje Jan Grabowski, który swój sklepik prowadzi od jedenastu lat. W czym tkwi zatem problem? – Wydaje mi się, że najważniejszą sprawą jest zmiana nawyków żywieniowych. Za tą sytuację w największym stopniu odpowiadają rodzice. Zdarza się tak, że opiekunowie sami wkładają dziecku do plecaka napoje gazowane czy chrupki – mówi Jadwiga Miczek, wicedyrektor PSP nr 26. Szkoły prowadzą aktywne działania, mające na celu uświadomienie najmłodszym uczniom jak istotne jest zdrowe odżywianie się – Zaczynamy od podstaw. Pokazujemy dzieciom jak należy przygotować się do posiłku, jak prawidłowo umyć ręce. Dzieci bardzo chętnie o tym rozmawiają – przyznaje Jolanta Bednarczyk, pielęgniarka. Sami rodzice często zapominają jak ważne dla dziecka jest pierwsze śniadanie. Brak czasu i pośpiech sprawiają, że posiłki składają się z półproduktów pozbawionych niezbędnych witamin – Zdarzyło się kiedyś, że chłopiec zasłabł stojąc w kolejce do sklepiku. Później okazało się, że nie jadł w domu śniadania – mówi sklepikarz z PSP 21. Pocieszający jest fakt, że nawyki żywieniowe uczniów nauczania początkowego na przestrzeni lat zmieniają się na lepsze. Dzieci wciąż jedzą za mało owoców i warzyw, jednak rzadziej sięgają po słodycze – Na samym początku najwięcej sprzedawało się chipsów. Dziś maluchy częściej sięgają na przykład po słodką bułkę – mówi Jan Grabowski, sklepikarz z PSP nr 26. Uczniowie bardzo chętnie piją również mleko, które nieodpłatnie zapewnia im szkoła. Pewien uczeń przez jakiś czas nie otrzymywał mleka, bo rozrzucał kartoniki po całej szkole. Tak mu brakowało tego napoju, że przyszedł do mnie i spytał w tajemnicy, czy mógłby dostać jeden kartonik – opowiada Urszula Walczyk, nauczyciel z PSP nr 26. Takie sytuacje obrazują, jak istotny dla dzieci w wieku wczesnoszkolnym jest nawyk żywieniowy. Jeśli nie będziemy wpajać naszym pociechom jak istotna dla ich rozwoju jest odpowiednia dieta, prędzej czy później, zamiast jabłka czy pomarańczy, w szkolnym sklepiku kupią paczkę chipsów. Rozwiązaniem tego problemu może być program „Owoce w szkole". Polega on na dostarczaniu owoców i warzyw dzieciom w placówkach edukacyjnych i jest częścią inicjatywy zaproponowanej przez Unię Europejską. Niestety do tej pory ze względu na restrykcyjne wymogi programu względem dostawców, w naszym regionie nie znalazła się żadna firma, która mogłaby zapewnić szkole świeże owoce i warzywa. Na szczęście jednak Rada Ministrów przyjęła rozporządzenie w sprawie zmian w programie „Owoce w szkole". Nowe przepisy łagodzą wymagania formalne nakładane na dostawców. Teraz nie będą oni musieli kroić warzyw w słupki, będą mogły być dostarczane w całości. Ponadto, z zestawu produktów udostępnianych dzieciom usunięto ogórki ze względu na trudności, jakie dostawcy mają z zachowaniem ich świeżości. Zrezygnowano też z rozwiązania polegającego na określeniu konkretnej liczby porcji, zawierających dany produkt. Szkoła i dostawca w aneksie do umowy będą mogli dowolnie ustalić, jakie produkty objęte zestawem otrzymają dzieci, z uwzględnieniem m.in. ich podaży w danym regionie. Zgodnie z nowymi przepisami, pomoc na realizację programu będą mogli otrzymać dostawcy, nawet gdy nie uda im się dostarczyć wszystkich przewidzianych umową porcji owoców i warzyw, czyli 40 i 30 w drugim semestrze. Jeśli tylko pojawi się producent, który spełni nowe kryteria to bardzo chętnie wprowadzimy u nas program „Owoce w szkole" – mówi Jadwiga Miczek, wicedyrektor PSP nr 26 w Wałbrzychu. Być może dzięki takim zmianom dzieci chętniej będą sięgały po zdrową żywność zarówno w szkole jak i w domu.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

Ostatnie od Aktualności

Piłeś?Nie jedź!

Policjanci Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu zatrzymali mieszkańca Wałbrzycha,
Go to Top