Sztuka przez duże S

Sztuka przez duże S

w Aktualności

– Zbiorę zespół baletowy. Warunkiem bycia w tym zespole będzie 70 rok życia. Wystawię jezioro łabędzie. Mam już sponsora. To zakłady pogrzebowe – mówi Sławomir Pietras, jeden z najwybitniejszych na świecie dyrektorów teatrów operowych. W ciągu 30 lat wykreował wiele wybitnych produkcji operowych, a także baletowych, z repertuaru klasycznego oraz dzieł kompozytorów polskich. Dzisiaj specjalnie w rozmowie z naszym portalem.

– Jak przekonać młodych ludzi, że balet czy opera to sztuka, którą warto oglądać i poznawać?

– Myślę, że dwoma sposobami. Pewną perswazją. Mądrą, logiczną i perswazją dobrze przemyślaną, ale nie za długą. Pokazać fragment tej sztuki. Najpierw mniejszy, potem większy. I po jednym, dobrym przedstawieniu operowym myślę, że nie trzeba będzie nikogo agitować. Trzeba przecież założyć, że nie cała populacja ma kochać operę. To nie jest potrzebne, ale jestem przekonany, że obecne i przyszłe pokolenia, jeżeli będziemy stosować tę metodę, zapełnią wszystkie sale operowe do ostatniego miejsca.

– Czy dzisiaj dyrektor takiej instytucji jak na przykład Teatr narodowy czy Opera Narodowa to bardziej artysta czy menadżer?

– Najlepiej, aby był menadżerem mającym pewną mentalność i dyspozycję artystyczną. Jeżeli chciałbym posłużyć się własnym przykładem, to nie pamiętam w swoim życiorysie momentu, w którym chciałem zostać artystą. Chciałem być prawnikiem, adwokatem, potem jak się okazało, że w pracy dziennikarskiej zyskałem szersze spektrum i zaczęto mnie dostrzegać, zostałem dyrektorem teatru. Od tego czasu czyli ponad 40 lat ciągle muszę odpowiadać na pytanie dlaczego prawnik jest dyrektorem teatru?. Odpowiadam: A dlaczego nie? Przecież moja wiedza prawnicza zawsze mi pomagała. Nigdy nie przeszkadzała. Ale w międzyczasie zdobyłem własnym sumptem swoje kwalifikacje artystyczne potrzebne mi do menedżmentu. Dlaczego własnym sumptem? Bo właściwie ani w Polsce, ani na świecie nikt nie kształci nikogo w zakresie dyrektora teatru. Różni ę ludzie, którzy mają pewne wyjściowe predyspozycje i od nich lub od tych, którzy potrafią to zauważyć zależy, czy przyszłe pokolenia Pietrasów będą do dyspozycji w takiej obfitości, że teatrami rządzić będą ludzie jednocześnie kompetentni, mądrzy, sprawni, ale jak najbardziej dogłębnie rozumiejący problemy sztuki. A dlatego nie powinni zostawać artystami? Bo wtedy nie będą dobrze pracować dla artystów.

– Nie stanął Pan nigdy przed wyborem: wizyta u ministra kultury po środki finansowe czy pójście na próbę generalną?

– (śmiech) Nie pamiętam takiej sytuacji, ale zawsze mówię, że wybrałbym wizytę u ministra i pozyskanie środków finansowych. Dlatego, że próby zawsze można odwołać, przełożyć, przedłużyć. Natomiast jeżeli ktoś daje pierwsze oznaki tego, że chce wspomóc teatr i kulturę, to człowiek mojego pokroju powinien wszystko odłożyć i być już przy tej kasie.

– W tym pytaniu była mała prowokacja. Chodzą plotki, że lubi Pan wtrącać się reżyserom w to, co robią oraz chce mieć również wpływ chociażby na obsadę.

– Nie. Moje ingerowanie w najdrobniejsze szczegóły przedstawienia, nie ma charakteru poprawiania reżysera czy zmuszania śpiewaka do lepszego śpiewania. To rodzaj mojej kompetencji. Czuję się odpowiedzialny za najmniejszy epizod w przestawieniu. Czuję się też odpowiedzialny za szaleństwa reżysera. I nieraz zdarzało mi się w połowie przerwać produkcję. Powiedzieć czego ma nie być i w tym kierunku pójść dalej. I tylko tyle. To nie jest konkurencyjne wobec ich sztuki. Natomiast uważam, że menadżer, który odpowiada za pieniądze i swoją twarzą przed publicznością, z którą powinien się liczyć i której powinien być wyrazicielem – powinien również ingerować we wszystkie aspekty jakości sztuki uprawianej, aby przed kasami stały kolejki i nikogo nie przerażały wysokie ceny biletów.

– Czytałem ostatnio reportaż o 30-letnich emerytach z baletu. Czy faktycznie tak młodzi ludzie kończą karierę w tej branży i zostają później portierami czy operatorami świateł? Czy tak smutna jest ta ciemna strona baletu?

– To jest bardzo smutna strona baletu, ponieważ baletowi odebrano tzw. wcześniejsze emerytury. Kiedy 40-letnia tancerka dostawała emeryturę po przepracowaniu 20 lat, a tancerz miał 45 lat i już niestety pewne części ciała, potrzebne do uprawiania tej sztuki nie funkcjonowały dobrze….

– I naprawdę dzisiaj kończą jako woźni?

– Ja w tej chwili mam bardziej artystyczny wpływ na to czyli wyrażam na ten temat swój pogląd. I zawsze powtarzam, że była taka pani Lewicka w ministerstwie pracy, do której wszyscy apelowaliśmy, by wycofała się z odbierania przywilejów tej niewielkiej grupie zawodowej. W Polsce jest około 500 tancerzy płci obojga. To nie zaważy na finansach kraju. Powiedziałem, że zbiorę teraz zespół baletowy. Warunkiem bycia w tym zespole będzie 70 rok życia. I wystawię jezioro łabędzie. Oczywiście będziemy wolniej grali, aby artyści się nie poprzewracali. Zrobię objazd po kraju, żeby ten wstyd wszyscy zobaczyli. I nawet mam już sponsora. To zakłady pogrzebowe.

 

Kim jest Sławomir Pietras?

Z wykształcenia prawnik, z powołania jeden z najwybitniejszych na świecie dyrektorów teatrów operowych. W 1982 roku został dyrektorem naczelnym Teatru Wielkiego w Łodzi. W latach 1989 – 1991 kierował równocześnie Operą Wrocławską. W latach 1991 – 1995 dyrektor naczelny Teatru Wielkiego w Warszawie, a od 1995 roku – Teatru Wielkiego w Poznaniu. W ciągu 30 lat wykreował wiele wybitnych produkcji operowych, a także baletowych, z repertuaru klasycznego oraz dzieł kompozytorów polskich. Jest inicjatorem i animatorem wielu różnorodnych przedsięwzięć popularyzujących operę i balet, w tym unikalnych Warsztatów Operowych z udziałem publiczności. Twórca i dyrektor artystyczny Festiwalu AVE MARIA w Czeladzi – największego w Zagłębiu i regionie przedsięwzięcia muzycznego, które rozsławia Czeladź od I edycji w 2000 roku.

 

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

Ostatnie od Aktualności

Spłonął dach Teresy

W nocy, w zamkniętym, zabezpieczonym budynku należącym do Uzdrowiska Szczawno-Jedlina S. A.

Szklarnia z „maryśką”

Wałbrzyscy policjanci zlikwidowali, dopiero co założoną, uprawę konopi indyjskich. 34-latek umieścił ponad
Go to Top