Wałbrzych – Ameryka

Wałbrzych – Ameryka

w Aktualności

W 2010 roku została Miss Nowego Yorku. Jest modelką i aktorką z wykształcenia. Serce Amerykanki podbił Wałbrzyszanin i specjalista od zdrowego żywienia, Ireneusz Ciara. Para pobrała się właśnie w naszym mieście i nie zamierza na razie go opuszczać.

– Jak to się stało, że Miss Nowego Yorku oraz specjalista od zdrowego odżywiania sakramentalne „Tak” powiedzieli sobie właśnie w Wałbrzychu. Jak w ogóle doszło do Waszego pierwszego spotkania?

Davina Reeves : Gdy byłam w Nowym Yorku, nie czułam się zdrowo. Chciałam spróbować diety, ale nie dlatego by schudnąć, ale poczuć się lepiej. Często byłam zmęczona i nie miałam energii. Wtedy właśnie poznałam Irka, który jest dietetykiem. Nauczył mnie przede wszystkim jak kochać samą siebie. Dzisiaj jesteśmy małżeństwem.

Ireneusz Ciara: Jestem urodzony w Wałbrzychu. Tu również jesteśmy zameldowali, dlatego pobrać chcieliśmy się właśnie w tym mieście. Mamy tutaj znajomych i rodzinę, a Davina zatrudnienie znalazła właśnie w Teatrze Dramatycznym.

– Można powiedzieć zatem, że przez żołądek trafił Pan wprost do serca swojej wybranki…

Ireneusz Ciara: Dokładnie tak. Pamiętam, że gdy pewnego dnia zapytałem Davinę, co chce robić dziś wieczorem, odpowiedziała, że chce zostać ze mną w kuchni i przyrządzić posiłek. Od dej pory przy gotowaniu spędziliśmy wiele godzin i dni. Stała się moją prawą ręką w tej dziedzinie. Nie propagujemy zwykłej diety. To pewien styl życia, polegający nie tylko na tym co się je, ale również jak się to robi. Chodzi o zrozumienie własnego ciała. Wpływu słońca, czy wody na nasze zdrowie. Są to kwestie, o których ludzie często zapominają, a w szczególności osoby zajmujące się show-biznesem.

Davina Reeves: Dieta była właśnie moim problemem. Co jakiś czas wyszukiwałam nowe, polegające na przykład na odżywianiu się samymi bananami. Jadłam zatem po sześć tych owoców dziennie i czułam, że zaczynam wariować. Co prawda byłam chuda, ale na pewno nie byłam szczęśliwa. Potrzeba trochę czasu, by wypracować sobie odpowiednią dietę i nauczyć się z niej korzystać. Często trwa to kilka lat.

– Przyjechała tu Pani ponad rok temu. Jaka była pierwsza reakcja na Wałbrzych i Polskę?

Davina Reeves: Byłam tutaj dwa lata temu, ale Irek chciał, żebym spróbowała przyjechać do Polski zimą. Pochodzę z Arizony, gdzie temperatury osiągają nawet 40 stopni Celsjusza. Moje koleżanki, które oglądały zdjęcia, pytały: „Co to jest? To Śnieg?”. W Arizonie nie mamy go w ogóle. Bardzo lubię pory roku. To piękne, że można obserwować takie zmiany zachodzące w naturze.

– A jak się żyje w samym Wałbrzychu? Nie jest tutaj dla Pani zbyt spokojne, czy wręcz… nudno?

Davina Reeves: Absolutnie nie. Jest tutaj wiele ciekawych miejsc, jak Zamek Książ, czy Szczawno -Zdrój. Odbywają się tutaj festiwale i imprezy. Wałbrzyszanie potrafią się bawić i rozumieją czym jest kultura.

– No i jest Teatr Dramatyczny. Jak się Pani współpracuje w naszymi aktorami?

Davina Reeves: To najlepsza ekipa jaką widziałam w życiu. A byłam między innymi na Brodway’u. Wydaje mi się, że Ci ludzie naprawdę wiedzą, co znaczy być aktorem i wciąż poszukują. Ogromnie się cieszę, że będę mogła tutaj pracować.

– Miała już Pani okazję wcielić się w ducha Księżnej Daisy, podczas spektaklu „Miasto Duchów”.

Davina Reeves: Wcześniej nie znałam tej postaci, ale przygotowując się do roli, dużo się o niej dowiedziałam. Wyszukałam informacje, zwiedziałam Zamek Książ, by poczuć klimat tamtych czasów. Musiałam zrozumieć kim była i dlaczego jest tak ważna dla historii Wałbrzycha.

– A jak z nauką języka polskiego? Kiedy zaczęła się Pani go uczyć?

Davina Reeves: Gdy dostałam rolę ducha Księżnej Daisy.

Ireneusz Ciara: Wcześniej nie miała takiej motywacji do nauki. My przecież możemy porozumieć się po angielsku, a nasz synek zna oba języki. Gdy dostała rolę zaczęły się korepetycje. Ja również włączyłem się do tego, czytając jej skrypt spektaklu i uczyłem poprawnej wymowy. Dla obcokrajowca wymówienie „ś, ć, ż, ź” jest bardzo trudne, choć możemy nie zdawać sobie z tego sprawy.

Davina Reeves: Nie byłam w stanie wymówić słowa „odnaleźć”. Dla mnie końcówki „źć”, „ść” i „szcz” były tym samym. Irek często mnie poprawiał. Biłam go za to gazetą po głowie, taka byłam zdenerwowana. Oberwał za to wiele razy (śmiech).

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

Ostatnie od Aktualności

Mają szczęście, że żyją

Nieposiadający uprawnień nietrzeźwy kierujący doprowadził do dachowania samochodu. Za popełnione przestępstwo jazdy

Manewry w kopalni

Na terenie należącej do KSS Bartnica Kopalni Gabra w Nowej Rudzie –

Piłeś?Nie jedź!

Policjanci Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu zatrzymali mieszkańca Wałbrzycha,
Go to Top