Wykształcony rolnik

Wykształcony rolnik

w Aktualności

Młody i ambitny. O polskiej wsi wie bardzo dużo. Potrafi pozyskiwać pieniądze z Unii Europejskiej. To jeden z nielicznych prawników, który potrafi wydoić krowę bez pomocy urządzeń mechanicznych.

– Ktoś powie, że na listach ludowców powinien być rolnik, a nie prawnik…

– I dlatego trzeba z tym stereotypem walczyć. Polskie Stronnictwo Ludowe to nie jest partia agrarna. Jesteśmy ugrupowaniem ogólnopolskim. W ostatnich wyborach do sejmu na PSL w Wałbrzychu oddano cztery tysiące głosów. A przecież śmiało można stwierdzić, że tylu rolników tutaj nie ma.

– Rozumiem zatem, że na listach ludowców może być każdy?

– Wracamy do stwierdzenia kto to jest lud. Czy mamy mówić tylko o rolnikach, czy też o ludziach, obywatelach, którzy chcą normalnie i spokojnie żyć w naszych miastach i wsiach.

– PSL to pewnego rodzaju rodzynek na scenie politycznej. Z jednej strony żaden z Was lider, z drugiej zawsze powyżej pięcioprocentowego progu wyborczego i z decydującym głosem.

– Polskie Stronnictwo Ludowe to przede wszystkim normalna partia. Podobnie jak inni wciąż staramy się zwiększać poparcie. Uważam, że PSL ma od wielu lat swój stały elektorat. Teraz jak Pan widzi, zdobywamy nowe obszary.

– Sprawdzę zatem, co Stanisław Longawa prawnik, ma wspólnego z rolnictwem.

– Proszę bardzo. Prowadzę gospodarstwo rolne, które otrzymałem od rodziców w 2006 roku koło Kłodzka, a więc w sąsiednim powiecie. Poza przerwą na studia cały czas tam przebywałem, więc z obszarami wiejskimi mam dużo wspólnego.

– Zaimponuje mi Pan, gdy potwierdzi, ale z ręką na sercu, że po godzinach pracy wyskakuje z garnituru, a ubiera gumiaki i idzie w pole.

– Powiem więcej, potrafię również wydoić krowę. Nie tylko przy użyciu urządzenia mechanicznego, ale i ręcznie.

– Chylę zatem czoła. Korzystając z Pana wiedzy zapytam wprost. Unia Europejska to dziś szansa dla rolnictwa?

– Przed referendum w 2004 roku, kiedy padały pytania, czy mamy głosować za wstąpieniem do Unii Europejskiej, jeden ze znajomych zadał mi pytanie, czy jak byłem dzieckiem i bawiłem się w piaskownicy to chciałem być w tej słabszej, czy silniejszej bandzie. I taka jest prawda. Nie ma innej alternatywny dla polskiej gospodarki i polskiego rolnictwa. To właśnie Unia daje nam gwarancje funkcjonowania na wspólnym rynku i na równych zasadach. Odpowiadając wprost na pana pytanie: Tak, polskie rolnictwo zyskuje na tym chociażby poprzez równość szans.

– Jest Pan europejczykiem jak każdy Polak. Teraz więc sprawdzę czy tylko w teorii, czy też i w praktyce. Stanisław Longawa korzysta z dotacji czyli korzysta  z tych szans, które daje Unia? Pytam Pana jako rolnika w tym momencie.

– Tak, korzystam podobnie jak korzystali moi rodzice. Wiadomo, że nie jest to za darmo, że trzeba spełnić wiele wymogów i później utrzymać dany efekt,  czasami pięcio, czasami siedmioletni. Reasumując tak, ja też korzystam z dopłat. Obszary wiejskie w pewnym zakresie zyskują dostęp do unijnych środków. Bo pieniądze na obszary wiejskie to nie tylko pieniądze dla rolników. To także wodociągowanie wsi, budowy systemów kanalizacyjnych, oczyszczania ścieków, pomoc dla osób, które chcą otworzyć działalność gospodarczą. Z jednej strony, ze względów definicyjnych, chociażby takich jak rozmiar samego projektu dostęp dla gmin wiejskich jest ograniczony. Tu mam na myśli na przykład program operacyjny infrastruktura a środowisko, ale z drugiej strony obszary wiejskie mają swój program rozwoju obszarów wiejskich.

– Pewien problem z tym miała gmina Walim, wówczas dotyczyło to definicji  obszaru górskiego

– To był problem czysto administracyjny polegający na zdefiniowaniu tak zwanego obszaru o niekorzystnych warunkach gospodarowania, gdzie kryterium jest oparte tylko i wyłącznie na średniej ilości gruntów rolnych wykorzystywanych rolniczo, które są lub nie są powyżej lub poniżej 350 metrów nad poziomem morza. Nie są natomiast brane pod uwagę takie sprawy jak nachylenie stoków czy wielkości bezwzględne. W tych kryteriach Walim na pewno by się mieścił, ale niestety kryteria były takie, a nie inne.

– Idąc tym tokiem myślenia. Czy Unia Europejska nie jest zatem zbyt restrykcyjna? Czy przepisy prawa nie są zbyt trudne do interpretacji? I czy znajomość prawa, bo jest Pan przecież prawnikiem, jest atutem na tle innych kandydatów?

– Przed wstąpieniem do Unii Europejskiej straszono nas prawem unijnym, rozporządzeniami, dyrektywami, krzywą banana i innymi normami, które tam obowiązują. Język prawniczy, którym posługuje się Unia Europejska, jest specyficzny. Jest inny od tekstu ustaw polskich. Chodzi tu nie tylko o tworzenie prawa, ale i umiejętność jego interpretowania, sięgania do materiałów źródłowych  na etapie jego budowy, analiz dokumentów, które później są podstawą tworzenia aktów jakimi są dyrektywy czy rozporządzenia.

– Czyli ma Pan atut w rękawie? Pan już to potrafi robić.

– Zdecydowanie tak. Wykształcenia wstydzić się nie mogę. Na pewno jest to atut.

– PSL zasłynęło stosunkowo niedawno z wybitnego spotu reklamowego, gdy babcia z gminy Głuszyca, a na marginesie była sołtys, mówiła do wnuczka „nie chowaj mi dowodu, ja idę głosować". To był strzał w dziesiątkę. 

– Pani sołtys doskonale wywiązała się ze swojego zadania. Pokazała prostą prawdę, która powinna funkcjonować w polityce. Patrzmy na doświadczenie naszych sąsiadów, ludzi, których znamy z codziennej pracy i głosujmy na normalne partie.

– To ważne, aby zrobić wszystko, by ponad połowa Polaków poszła 7 czerwca do urn.

– Chociażby dlatego, że robi to i sam parlament europejski. Nie oszukujmy się, frekwencja na poziomie trzydziestu procent to będzie porażka klasy politycznej w Polsce, a w konsekwencji  społeczeństwa polskiego, które nie będzie miało reprezentatywnych przedstawicieli w parlamencie europejskim.

– Ciągle statystyki wykorzystania środków unijnych pokazują, że ich nie wykorzystujemy?

– Jest to powtarzany mit. Tym bardziej mit ciekawy, że oparty faktycznie na liczbach. Statystyki wykorzystania środków unijnych dotyczą kwot, które zostały już wypłacone. A pamiętajmy, że dotacje unijne są co do zasady refundacją, czyli wypłacane są dopiero po zakończeniu realizacji zadania. W przypadku infrastruktury takiej jak drogi, wodociągi czy kanalizacja trzeba je najpierw wybudować, uzyskać wszelkie odbiory techniczne i inne wymagane przepisami prawa, a następnie złożyć wniosek o płatność – czyli o wypłatę dotacji. Obecnie w kilku rodzajach działań Regionalnego Programu Operacyjnego, na przykład w priorytecie dotyczącym edukacji, praktycznie wszystkie środki na lata 2007-2013 są już rozdane. Podpisane są umowy na wydatkowanie tych kwot. Więc na logikę są już wykorzystane, ale w statystycznym ujęciu będą wykazane jako wykorzystane dopiero w momencie zakończenia inwestycji. Na to musimy poczekać rok, dwa. Rozpoczęły się lub wkrótce rozpoczną prace budowlane. Realizacja zostaje już tylko kwestią czasu.

– Z czym się Panu kojarzy Wałbrzych?

– Z dziurawymi drogami… Już jadąc z Kłodzka do Wałbrzycha człowiek ćwiczy refleks omijając dziury. Docierając do Wałbrzycha na pewno się to przydaje. Jest już jednak swoista „jaskółka" w postaci obwodnicy Nowej Rudy. W realnych planach jest wykonanie III etapu obwodnicy, kolejne odcinki tej drogi wojewódzkiej będą remontowane. Także w samym Wałbrzychu niewątpliwie sytuacja się poprawi. I to nie tylko dzięki pieniądzom na remonty z budżetu województwa – a będzie to w tym roku nawet 50 mln zł na Dolnym Śląsku – ale także dzięki środkom unijnym. Jeszcze w tym roku zauważymy, że Polska stanie się jednym wielkim placem budowy.

Kto to jest?

Stanisław Longawa, 34 lata, samorządowiec, z wykształcenia prawnik – absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. W latach 2002-2006 pełnił funkcję zastępcy wójta Gminy Kłodzko. Od 2006 jest wiceprzewodniczącym Sejmiku Województwa Dolnośląskiego. Członek PSL – od 2008 Wiceprezes Zarządu Wojewódzkiego na Dolnym Śląsku. Urodził się i mieszka na wsi – w Szalejowie Dolnym. Pełni funkcje w zarządach kilku organizacji pozarządowych, których celem jest aktywizacja społeczna i gospodarcza wsi. Prekursor w gminie działań z zakresu odnowy wsi oraz podejścia typu LEADER, na realizację których uzyskano dotację ze środków europejskich.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

Ostatnie od Aktualności

Piłeś?Nie jedź!

Policjanci Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu zatrzymali mieszkańca Wałbrzycha,
Go to Top